10 miesięcy za nami

wpis w: blog, dziecko, miesiące, Pokój Dziecięcy | 3

Za nami 10 miesięcy, w 11ty weszliśmy niestety w gorączce i ogólnym osłabieniu. Ale przecież cały miesiąc nie był taki przygnębiający.

Ulubione miejsca/czynności/zabawki?
Rowerek – zdecydowany nr jeden, do tego śmieszne jest to, że sami 4 lata temu kupiliśmy go dla Majki na roczek, a teraz nasz syn jeździ nim po mieszkaniu
Balony – podbiły serce Pawła, jeden jest przy wózku i non stop jest tarmoszony
książeczki – Tomcio Paluch o przygnębiającej treści (rodzice nie mają kasy, wyrzucają dzieci z domu do lasu, Tomcio zdobywa kasę i oddaje rodzicom) jest wertowany wielokrotnie
zimne gryzaki, zimne smoczki – ząbkowanie pełną parą, wszystko co zimne jest uwielbiane

Motoryka
Nieśmiało stawia pierwsze kroczki wzdłuż kanapy (wcześniej zmieniał pozycję na czworaka i szedł do interesującego go punktu), pcha krzesła, bujaczek, rowerek, podnóżek i przytrzymywany z tyłu idzie do przodu.
Na czworaka mocno podąża do kuchni, co jest moim wielkim utrapieniem, bo Gucio broni swojego jedzenia właśnie tam ( ).

Stan zębowy
2 sztuki dolne
1 jedynka u góry już w 1/3 wyszła, okupiona bólem i gorączką

Stan drzemkowy
bez zmian
po jedzeniu porannym ok 9, na spacerze ok. 13 i popołudniu ok. 17
a czas trwania to widzimisie Pawła od 5 minut do nawet 2,5h

Stan nocny
Już się przyzwyczaiłam do wstawania, ostatnio noce są niespokojne, przemieszcza się po łóżeczku i uderza różnymi częściami ciała o szczebelki i płacze, budzi mnie, głaskanie syna wycisza i zasypia, o 3-4 rano najczęściej rozkładam kanapę, biorę Pawła i śpimy razem do 6

Mówienie
gaworzy, mówi sporo, próbuje sylabizować, ostatnio zaczął ćwiczyć „rrrrrrrrr” i ryra nam

Odczucia matki?
Odczucia są takie, że wystarczył jeden dzień stanu podgorączkowego, żebym uświadomiła sobie rzecz oczywistą – kocham Pawła z całego serca, jest dla mnie najważniejszy. Ten jeden dzień sprawił, że poukładałam sobie w sercu uczucia, których zwykle nie nazywam.

A inne odczucia/plany?
Pojawił się samochód, więc jeździmy w odwiedziny. Strzeżcie się czytający to znajomi, Was też niedługo odwiedzimy. Paweł wyzdrowiał, pora wcielić w życie plan wizyt. Szykuję chrzciny, powolutku, bez spiny. Zamówiłam kieckę, teraz trzeba ubrać świętującego.

podpisano
mama Gosia, która nauczyła dziecko pozować do selfie

Ps. A najfajniejsze uczucie to moment, kiedy Paweł łapie mnie za rękę i oplata swoimi palcami moje (zazwyczaj przez sen). Tak właśnie wyobrażałam sobie macierzyństwo – zawsze widziałam mamę trzymającą za rękę dziecko (lub odwrotnie), a teraz sama tego doświadczam. Duma, radość i odpowiedzialność – taki to koktajl uczuć