33 tydzień ciąży

Rewelacje ze szkoły rodzenia.

*Sobota*
Kaktusowe Kolano, czyli łączone urodziny Justyny i Karola. Żeby nie było, że jesteśmy dziady wsiedliśmy do Toyoty i pojechaliśmy na wieś pod Wieżycą. Fajnie było. Posiedzieliśmy do 19 i wróciliśmy do domu.

DSCF7334.JPG

 

DSCF7339.JPG

 

DSCF7378.JPG

*Niedziela*
u Hani
Dawno nie widzieliśmy się z Hanką, więc zaplanowałam nam ogródkowe odwiedziny. Miało być intymnie i mało osób, a wyszła spontaniczna mini imprezka na 4 pary.

W domu zdjęcia poglądowe.

247_FUJI4-001.jpg

 

247_FUJI3-001.jpg

 

DSCF7296.JPG

*Poniedziałek*
Pierwsze zajęcia w szkole rodzenia.

Rzeczy, które mnie zaskoczyły:
– skąd mam wziąć info o szczepieniu na żółtaczkę i o wynikach HIV, skoro nie mam dojścia do takich danych, a lekarz nie skierował mnie na te badania? (a niby przy rejestracji jest niezbędne, gdy się stawia człowiek rodzić)
– żeby pamiętać o torbie dla męża i o lekkim ubraniu dla niego, bo to fizelinowe nie przepuszcza powietrza i można się zaparzyć w środku,
– zamiast oliwki do ciała dla dziecka pani położna radzi używać parafiny, bo tanio i my natłuszczamy, a nie nawilżamy ciała dziecka,
– ze Sudeocream jest mocny i do ciężkich przypadków, na początek mąka ziemniaczana, a nie chemia i maści z cynkiem.

*Wtorek*
Panika! Laska z mojego trójmiejskiego forum urodziła córkę w 36tc. Eeee… To tak jakbym miała urodzić za 2 tygodnie. A my jesteśmy w mega rozsypce:
– komoda nie kupiona (bo nie wiadomo co z Michałem, jeżeli wyjeżdżamy, to bez sensu inwestować w super hiper remonty, jeżeli zostajemy to bez sensu kupować przed remontem)
– wózek i fotelik – nie chciał brać po Majce, musimy pojechać do sklepów popatrzeć co i jak, fotelik chce kupić nam jego siostra, ale pyta jaki, a my chcemy montowany do wózka, więc najpierw trzeba kupić wózek
– brak przewijaka, brak zmian w chałupie, brak kanciapy dla dziecka (bo nie wiemy czy zostajemy, czy jedziemy)
– ubrania nieuprane (bo nie mam ich w co włożyć, brak komody),
– torba niespakowana (bo Michał z niej korzysta we wtorki i w czwartki, chyba musimy mi kupić torbę do szpitala?)
– brak pielęgnacyjnych rzeczy dla dziecka, brak (z mojej listy) staników do karmienia, maści na brodawki, ręczników ciemnych dla mnie, pampersów dla dziecka, ręcznika dla Pawła, dużych podpasek, nocnej koszuli nr 2, majtek babcinych bawełnianych, 3 misek do wody przegotowanej do kąpieli małego, brak płynu dla małego (rozzmannowy babydream), parafiny (zamiast nawilżacza natłuszczacz wybieram), soli fizjologicznej, octaniseptu, kremu do dupki małego, gazików jałowych, szczotki dla niego do włosów, nożyczek do paznokci, termometru elektronicznego, kołderki, pościeli, przewijaka, ceratki na łóżko, lampki nocnej, ręczników papierowych, chusteczek nawilżanych (huggiesy za Srokowym blogiem wybieram), fridy do nosa, podkładów dla mnie i foczki do wanienki

Trzeba spiąć tyłek, rozpisać te braki w kategorie i jedziemy kupić rzeczy. No czas nam się kończy aaaaa!

*Środek*
Trochę stresu, bo wizyta u neurologa. Ale po niej kilogram czereśni i ćwiartka arbuza. Jak sobie dogadzać to na całego!
A wieczorem poszliśmy na Kac vegas. Mały nie lubi kina, non stop się pręży (na Iron Manie podobnie było), puka i wygina.

*Czwartek*
Ręczniki papierowe będę kupować codziennie podczas odwiedzin biedry (te takie niby zamiast 6 zwykłych, Sweept cośtam, za 5,99zł). Babeczka ze szkoły rodzenia polecała magazynować ręczniki, żeby potem nie latać, olać tetrowe pieluchy, tylko przecierać wszystko ręcznikami papierowymi. I na porodówkę też brać papierowe.
W ogóle z tą porodówką to są jakieś jaja. Niby wszystko po porodzie szpital zapewnia, ale po głupie podpaski, które panie wydzielają (i nie zdziwić się, że krzyczą na całe gardło: Kowal Małgorzata 2 podpaski wzięła dzisiaj) trzeba się zgłosić, grzecznie stać i najlepiej brać swoje do torby, bo ułatwienie pracy personelowi jest mile widziane. No żesz k…. to jak to jest. Kto tu jest dla kogo. Ja to widziałam trochę inaczej, jeżeli jest problem NAWET z przydziałem podpasek po porodzie (a leje się z babeczki), to nastawiam się na braki we wszystkim. I już mnie nawet nie śmieszy to, żeby zabrać swój papier toaletowy i papierowe ręczniki. Zaczęło mnie to przerażać.

*Piątek*

No i weszliśmy w 34tc. Czytam te tygodniowe wskazówki i nie widzę niczego nowego :)
Dzisiaj po zajęciach w szkole rodzenia (11-13:00) jedziemy popodnosić wózki do Akpolu, potem do Ikei po komodę i do hipermarketu po inne dziecięce rzeczy. Trzymajcie kciuki :)

DSCF7496-001.JPG