36 tydzień ciąży

Najpopularniejsze pytania teraz to: „Kiedy będziesz rodzić?”, „Jakiego dnia jedziesz na porodówkę”, „Oooo, jakie to profesjonalne terminy (to o skrócie „tc”)?”, „Gdzie jedziesz rodzić?”.

Piątek

DSCF7828.JPG

Opiekuję się Majką- masakra, jaki to jest żywioł. W małych dawkach i powoli można by się przyzwyczaić. Ale mój brzuch+Gucio+Majka wykończyli mnie tego popołudnia.

Sobota
Najpierw warsztaty „Mama nigdy nie jest sama”,

993307_318036194997298_120455282_n.jpg

 

IMAG0981.jpg

potem na chińczyku przepysznie delikatnym,

IMAG0983.jpg

 

IMAG0986.jpg

a na końcu spotkanie urodzinowe na marianowej działce.

1.jpg

– Nie przesadzasz, że chcesz być wszędzie?
Może trochę. Dochodzę do wniosku, że ciąża w 30 tygodniu jest znacznie lżejsza niż w 36. W 30 miałam ochotę na wyprawy polskim busem do Warszawy, na sesje zdjęciowe, na spotkania z ludźmi. Teraz już mi ciężko, nie chcę zbytnio się pokazywać ludziom taka opuchnięta i wielka.

Niedziela
Niespokojna noc – Mały się nie rusza, śnią mi się koszmary, śpię niespokojnie.
Sprzątanie, zły humor, bo aktywność już nie ta.
Pojechaliśmy do mojej Mamy na imieniny, gdzie usłyszałam od Pani Ewy „cześć grubasie”, czym przypieczętowano zły humor tego dnia.
Po 20:00 do Ingi z prezentami: Poradnikiem Pozytywnego Myślenia – książka i DVD i płytą winylową dla Roberta.

Poniedziałek
Michał urlop na żądanie, żmudne montowanie kabiny prysznicowej do 23, wieczorem odwożę Roberta, oczy się zamykają. Cały dzień leżę w sypialni i śpię. Brzuch twardy jak skała.

247_FUJI17.jpg

Wtorek
Szkoła rodzenia – informacje o szczepionkach obowiązkowych, suplementacji dziecku witamin K i D

247_FUJI15-001.jpg

 

247_FUJI16-001.jpg

Środa
Dzień nudów. I bardzo dobrze.
Z Małym leżymy, bo brzuch mi już ciąży mocno. I tylko słyszę męski głos zza ściany na moje oddychanie przeponowe:
– Znowu skurcz?

Czwartek
Kadry wystosowały nieoficjalne zapytanie ile chcę być na macierzyńskim i ile zarabiać. A chcę być rok i zarabiać stale 80% pensji. Zdziwili się bo na szkoleniach im kazali radzić rodzicom, żeby brali przez pół roku 100%, a drugie pół 60%. Oj niedoczekanie Wasze ZUSie. Wyobraźcie sobie pensję i teraz jej 60%. I to będzie pół roku, kiedy tata będzie mógł brać rodzicielski. Pokażcie mi tatę (u mnie mąż jest lepiej zarabiającym), który pójdzie na miesięczne zwolnienie i utrzyma rodzinę za 60% pensji (bez prowizji). Mój nie da rady.
Zapytałam oczywiście z czego wynika to ich radzenie. Okazało się, że „na początku młodzi rodzice mają TYLE wydatków, że to 100% się przydaje”. A ja się zastanawiam, gdzie Ci rodzice mają mózg? Po pół roku jedno z nich dostanie 60% pensji i co wtedy zakładając, że wszystko wydali i nic nie odłożyli. Niestety akurat ja jestem dalekosiężnym planerem i już widzę jak płaczę nad stanem konta po otrzymaniu 60% pensji.
I tak, podtrzymuję decyzję, rok na 80%. Stała wpłata na konto. I Michał nie bierze rodzicielskiego, tylko utrzymuje rodzinę.
A jeżeli po pół roku stwierdzę, że nie wytrzymam, chcę do ludzi, Mały do żłobka, to dostanę wyrównanie tych brakujących 20% za pół roku do pensji.

Piątek
Najpopularniejsze pytania teraz to: „Kiedy będziesz rodzić?”, „Jakiego dnia jedziesz na porodówkę”, „Oooo, jakie to profesjonalne terminy (to o skrócie „tc”)?”, „Gdzie jedziesz rodzić?”.

I tyle. Ciąża jest już donoszona. Zaczyna 37tc. Mały przybiera tłuszczyku, wszystko jest już wykształcone. Za tydzień mogę rodzić.

DSCF7940.JPG

 

DSCF7934-001.JPG