38 tydzień ciąży

„Możesz mieć wahania nastrojów, ale spowodowane są one nadchodzącym porodem. Jeśli nie możesz się skoncentrować, albo zapamiętać niektórych rzeczy nie powinnaś się martwić, to normalne.”

 

Sobota
Michał kończy malowanie sufitu w łazience, na koniec dnia szlifuje korytarz.
Wstałam o 4 rano i poczytałam o aparatach, wieczorem kupiliśmy nowy, a zakup uczciliśmy obiadem w chińskiej restauracji, gdzie jedliśmy na pierwsze danie wykwintną zupę z kaczki (no pycha!), a na drugie wymyśliłam sobie coś, co uwielbiam, czyli drób i orzechy nerkowca w sosie. Tak za pół roku, po karmieniu znowu spróbuję tej potrawy, więc zapisuję, żeby zapamiętać.

Niedziela
Zdjęcia poglądowe
38tc

P1010433.JPG

 

P1010438.JPG

 

P1010439.JPG

 

P1010442.JPG

Centrum zainteresowania w niedzielę był korytarz. Michał go malował przez cały dzień, pod wieczór zawiesiliśmy półki w kuchni i poprawiono rogi w całym mieszkaniu. Dzielny ten mój mąż.

Poniedziałek
Czereśnie i fasolka szparagowa. Panie w warzywniaku mówią, że jeszcze nie widziały ciężarówki, która je tyle czereśni :)

Zawiesiliśmy suszarkę w łazience. Wieszaliśmy te przeklęte sznurki 3h, nie wiem, co nas podkusiło, żeby to kupować.

Wtorek
No to pięknie. Jeżeli urodziłabym kilka dni temu mogłabym się chwalić, że rozstępów nie miałam. A tak Paweł rośnie i brzuch nie wytrzymał. Po prawej stronie znalazłam dzisiaj 5 maleństw (kreseczek cm), które są bladoróżowo-szare i widoczne, gdy ściągnie się skórę. No cóż, co mogę zrobić, zwiększam częstotliwość smarowania Elancylem do 3 razy dziennie i modlę się o szybki poród. Paweł, wychodź już, nie skazuj mamuśki na rozstępy!

P7160846.JPG

strona z rozstępami – no niby nie widać

P7160851.JPG

ale gdy się przyjrzymy to coś widać

a jak Mały jeszcze się wypnie w tym kierunku to już widać wszystko jak na dłoni :(

P7160843.JPG

pewnie gdybym siebie nie oglądała za dokładnie od dołu nawet bym nie zauważyła tych maleństw

*Środa*
Smuteczek pełną parą.
Pooglądałam się dokładniej i po wewnętrznej stronie ud coś co brałam za wykwity i zmiany/niedoskonałości (powody: pot, moja 15kg waga do przodu) okazało się zaczątkami rozstępów. I dzisiaj zlało się w jedno :( Po prostu masakra. Wiem, że to nie jest problem (problem jest brak zdrowia, śmierć itp.), ale aktualnie dla mnie to zmora. Mam świadomość, że rozstępy są genetyczne. Już chcę urodzić, już chcę zmniejszyć swoją wielkość. Źle się czuję jako taka wielka kaczka. Głaskałam Pawła po brzuchu, wieczorem do oczu napływały mi łzy i zastanawiałam się, czy to ze mną jest coś nie tak. Pokazałam wszystko Michałowi:
– Są większe problemy niż rozstępy.
Zgadzam się. Są, ale to ja będę z nimi żyła, to ja chciałabym jeszcze kiedyś wrócić do formy.

Czy ze mną jest coś nie tak, że ważny jest dla mnie wygląd ciała?

Jadę dzisiaj do domu, do Kasi, niech mi pokaże jeszcze raz jak zmniejszyły się jej kreski rozstępowe po ciąży i pocieszy.

P7170950.JPG

Pojechałam do domu..

 

P7170931.JPG

 

P7170968.JPG

aktualne zachowanie i etap rozwoju Majki pokazuje to zdjęcie:

P7171001.JPG

Wieczorem wpadła Agata, gdy chłopaki byli w kinie. Usłyszała relację z tego dnia. Zapytała jak ja to wszystko wytrzymuję i wsparła, że jej się samej jak to słyszy płakać chce, a co dopiero przeżywać. Poradziła mi jak wykończyć mieszkanie, jakie dodatki. Dobrze, że przyjechała, dobre te Bonki.

P7171012.JPG

Czwartek
Koniec użalania się nad rozstępami. Oprócz smarowania nic nie dam rady zrobić. Schudnę, potrenuję, pocisnę Ewkę jak szalona, nie będą widoczne te zmiany.
Trzeba się wziąć w garść i iść do przodu.

P7150654.JPG

Ps. Lustro umyłam po wstawieniu zdjęć :)

Pobudka znowu 5 rano. Ze zmian – rano napuchły mi palce u rąk, nie mogłam ich zgiąć jak zwykle, więc widzę już, że puchnę. Jedna kostka jest też jakaś taka inna, jakby napuchnięta. Ja nie mogę, każdego dnia coś.

Kasia dzwoniła o 16, czy chcę iść z nimi na kilka h na plażę. Taaa, jasne, biegnę. Gorący piasek, brak możliwości rozebrania się, brak stroju, brak kapelusza, brak ochrony przed słońcem i wszędzie wkoło ludzie w strojach. Maja szybko wyjaśniła mi, jak to dziecko, szczerze, po co mam jechać:
– Bo ciocia, my się chcemy kąpać, a Ty nam ubrań popilnujesz.
Oj, chyba moja siostra zapomniała jak się czuje ciężarówka w 39tc. W upale. Na gorącym piasku.
– Dziękuję, że o mnie pomyślałyście, ale jednak nie. Mi jest za gorąco w domu.
Jak widać już trenuję asertywność.

*Piątek*
Pobudka o 2:00, po 3h snu. Mamy już 39tc. Możecie zauważyć, że zrobiłam się wrażliwa, zrzędliwa, monotematyczna i reaguję mocno agresywnie na otoczenie.

“Przyrost masy Twojego ciała nie powinien się już zmieniać, natomiast na pewno przeszkadza Ci wielkość Twojego brzucha.”

Już mi wielkość brzucha zwisa. Chciałabym urodzić.

“Tydzień przed planowanym ter­minem porodu uak­tyw­nij się sek­sual­nie. W męskim nasieniu znaj­duje się prostaglan­dyna, hor­mon nie­zbędny do roz­poczęcia porodu. Natomiast pod­czas stymulacji brodawek dochodzi do produk­cji oxytocyny, czyli hor­monu skur­czowego nie­zbęd­nego do roz­poczęcia i pod­czas porodu.”

W którym momencie mam się zacząć śmiać?

“Dziecko nie ma już miejsca na wykonywanie gwałtownych ruchów, dlatego może stać się spokojniejsze. Jednak raz na jakiś czas, wyczujesz jego kopnięcie czy przeciągnięcie.”

Faktycznie, musi być Mały zduszony mocno, bo ruchy są mniej gwałtowne.

“Możesz mieć wahania nastrojów, ale spowodowane są one nadchodzącym porodem. Jeśli nie możesz się skoncentrować, albo zapamiętać niektórych rzeczy nie powinnaś się martwić, to normalne.”

Taaa, wahania to ja mam jak stąd do Wawy. Rozum przejął syn, nie kontaktuję, mylę nazwy, mam trudności ze skupieniem się.

“Już nie przybierasz na wadze, a poród jest tuż, tuż.”

83kg – stan na dzień dzisiejszy. +16kg. Obwód brzucha 108cm, czyli to samo.