39 tydzień ciąży

“Tylko niewielki procent dzieci rodzi się o czasie. Dlatego jeśli jeszcze nie urodziłaś, to musisz być cierpliwa. Fakt, że jest Ci teraz ciężko i nie możesz się doczekać. Na pocieszenie powiemy, że ciąża Słoni afrykańskich leśnych trwa około 22 miesiące.”

Piątek
Zrobiłam listę „to do” w domu, listę zakupów, braków remontowych. Wieczorem pojechaliśmy do Leroy Merlin i na sernik (i nie tylko) do Ikea. Nakupowaliśmy małe braki.Sobota
Zasnęłam o 23, obudziłam się o 2:30.
– No nie! Śpimy! – powiedziałam do Pawła.
Zasnęliśmy. Otwieram oczy. 3:30. Wstałam. Łazienka, jakieś skurcze i dziwne uczucie rozpulchnienia wewnątrz (przepraszam wrażliwców, ale takie to jest uczucie). Jakby była we mnie gąbka. Przestraszyłam się (może to czop odchodzi?) i chodziłam po domu do 5:30. Nawet dodałam wpis poranny. Położyłam się spać. Pobudki: 8:00 i 10:00.
Michał kończy remont, przyklejał listwy wszędzie. Pozakrywał kable w półeczce na korytarzu.

A ja się czuję lekko i zwiewnie, bardzo dobrze. Tak dobrze, że odkurzyłam, podlałam kwiaty, zrobiłam obiad, pobiegłam do sklepu po lody z uśmiechem na twarzy, zrobiłam pranie, poprasowałam wszystkie koszulki Michała i swoje, ponawlekałam pościel, wywiesiłam pranie, skończyłam audiobooka, potańczyłam na środku pokoju. Uśmiech nie schodzi mi z twarzy. Czyżby kryzys był już za mną?
Poglądowe 39tc:

250OLYMP.jpg

I inne takie:

P7200122.JPG
P7200097.JPG

Poprosiłam męża o zdjęcie z moim przyjacielem rogalem. 50% ciąży spędziłam w jego objęciach :) Miejmy chociaż pamiątkę z tego romansu ;)

P7200153.JPG

Niedziela
Zrobiłam zapasy kosmetyczne o 1 opakowanie do przodu, żeby wszystko było w domu pod ręką i braki nie wytrącały mnie z równowagi.

W 99% odzyskałam swoją cerę sprzed ciąży. Moje zaczerwienienia, niedoskonałości wróciły i jest po staremu. Dostarczanie zbawiennych dla wyglądu ciała hormonów chyba powoli się kończy.

Odwiedziny rodziny. Wszyscy podziwiali Michała pracę i efekty remontu. Dziewczyny wróciły z Turcji (ponad 40 stopni, środek miasta, 2 tygodnie, hotel bez atrakcji dla dzieci, Ala się wymęczyła) i przywiozły Pawłowi turecką wyprawkę i strój araba.

Ala

P7210251.JPG

My

P7210278.JPG

Wariaci nas odwiedzili, a ile śmiechu ze sobą przywieźli.

P7210292.JPG

Michał się zakochał po raz kolejny w Alci.

P7210300.JPG

Ciężarówki. Jedna w 39, druga w 14tc :) Ta pierwsza już nie zwraca uwagi na wystające części bielizny :p

P7210351.JPG

No i minutę przed skręceniem kostki.

P7210417.JPG

Popołudniu poszliśmy na spacer i… skręciłam kostkę.

Poniedziałek
Rano o 7:50 u ortopedy, potem konsultacje fb z Gosi doktorem M., który potwierdził słowa luxmedowego ortopedy. Jeżeli chcę szybko się pozbyć bólu w kostce muszę ją usztywnić specjalną ortezą, trzymać wysoko i jeżeli już chodzić, to o kulach.
Trochę to dla mnie masakra, bo jestem nadaktywna, ale oprócz jednego wybuchu ryku dałam radę się opanować i przetrawić swój los.

Akurat tak się złożyło, że w pon doszły do mnie wszystkie przesyłki:
– nowa komórka (cały wieczór się bawiłam),

P7220459.JPG

– konik dla Małego (który uśpił mnie i Gucia :D ),
– Jeździec miedziany (nie korzystajcie z E-przesyłki na poczcie, poczta sama nie ogarnia swojej usługi :) ).

Mam co robić.

Wtorek
Już jest lepiej z kostkę. Kręciłam kółka stopą pod prysznicem i już nie czuję przeszywającego bólu, ale taki lekki dyskomfort. Usztywnienie widać daje radę i przynosi efekty. Zamykam więc stopę w ortezę i dalej trzymam ją w górze. Pełna nadziei na dojście do zdrowia!

I hit dnia: Hania jest w ciąży! Z przystojnym Włodkiem. No mega! Jak się cieszę!

Środa
Lelumowe czary mary.
Rano Lelum odmawia wystawienia L4 – mam wg niego iść na macierzyński. Co więcej, odmawia też badania GBS (paciorkowiec). Mówiąc delikatnie strzela mnie kurwica.
Przychodzicie z pomocą. Wasze komentarze wskazują jednoznacznie, że muszę walczyć o L4 i o wykonanie posiewu

Dzień kończę z L4 do 04.08 i z pobraną próbką na obecność paciorkowca, którą osobiście niosę do luxmedowego laboratorium.A i z rozwarciem na 1cm. Do tego odchodzi mi czop śluzowy.

W południe pomaga mi nieoceniona Kręglarka, która wysłuchuje moich narzekań na świat i głaszcze Gucia.

Czwartek
Od 1 do 5 rano nie śpię. Brzuch twardnieje, Mały przypomniał sobie, że może mnie kopać po żebrach. I co najważniejsze Karolina będzie miała córkę! Michał już omawia warunki przyjęcia posagu. Karolina pisze mi na gg, że jadą do Szczyrku, a ja mam urodzić przystojnego i wysokiego bruneta dla ich… (uwaga, prawdopodobnie) Gosi :)

Dorota dostała pracę i zostaje w 3mieście, a Kasia robi remont małego pokoju. Sama maluje, szlifuje, wierci.

Piątek
Zaczynam tydzień z terminami, czyli w najbliższych dniach:
– mam termin porodu wg dwóch usg (jedno 30.07, drugie 01.08)
– mam termin porodu wg ostatniego okresu (02.08).
Tylko ja sobie terminy mogę mieć, ale ciekawe czy Paweł sobie cokolwiek z tych terminów robi.

Delikatne rozstępy pojawiły się po lewej stronie na podbrzuszu.
Moja siostra mnie pocieszyła: ale Ty masz Gosia chude nogi.
W ciąży do tej pory przybrałam 15,5kg, co uważam za wynik w pełni akceptowalny i poprawny. Jednym okiem pilnowałam, żeby nie jeść po nocach.

Michał stwierdził, że najbardziej go dziwi moje odstawienie soli, bo to do mnie bardzo niepodobne. Wcześniej wszystko soliłam, a wystarczył jeden wieczór z obrzękiem kostek i sól poszła w kosz. I dziwił się, że mnie wcale nie korci.
Kostka lepiej, smaruję atlacetem i odważyłam się przejść bez stabilizatora po pokoju. Dziwnie, stabilizator od razu wrócił na miejsce, nie będę ryzykować. Do czasu pojawienia się Małego kostka będzie w usztywnieniu, przynajmniej czuję się pewniej.Dzisiaj tylko jeden cytat:

“Tylko niewielki procent dzieci rodzi się o czasie. Dlatego jeśli jeszcze nie urodziłaś, to musisz być cierpliwa. Fakt, że jest Ci teraz ciężko i nie możesz się doczekać. Na pocieszenie powiemy, że ciąża Słoni afrykańskich leśnych trwa około 22 miesiące.”

:D

I kwiatki na dobry humor.

P7240595.JPG

I na koniec najpopularniejsze obecnie pytanie:
Czy się boję porodu?
Nie, wydaje mi się, że będzie to przeżycie czysto fizjologiczne i fizyczne, będzie ból, skurcze, będzie ciężko, ale gdzieś tam na końcu czeka na mnie nagroda – nasz mały syn. Budzę się w nocy i myślę, że mógłby już tu być, wymarzyłam sobie znak zodiaku Lew (i jest), ale z drugiej strony wolałabym, żeby miał urodziny w sierpniu. Nie potrafię wytłumaczyć dlaczego, ale tak czuję.