5-15 tygodnia ciąży

W listopadzie 2012 zaczęła się największa przygoda w moim 27letnim życiu.
listopad 2012
Zaczynamy?
Wróćmy do 25 listopada 2012.
Tego dnia powinnam dostać okres (czyli jak średnio przez ostatni rok – po 30 dniach). W poniedziałek, czyli następnego dnia wracałam z pracy, coś mnie podkusiło, poszłam do apteki po test ciążowy. Podniecona do granic wbiegłam do łazienki i zobaczyłam

DSCF1330.JPG

– Nic dziwnego, dałam się wrobić w to całe oczekiwanie, że może za 1 razem się uda, nakręciłam się w tej łazience, czekałam na tę 2 kreskę i nic. Trudno, możemy żyć normalnie, będzie fajnie – pomyślałam i machnęłam ręką na ten test.
Przez cały tydzień czekałam na okres, bo skoro ma być, to niech już będzie.

30 listopada, w piątek, mieliśmy iść na ostro zakrapiane Andrzejki. Dzień przed imprezą usiedliśmy we dwoje na naszej starej, skórzanej kanapie i doszło do narady bojowej. Co zaplanowano? Rano lecę po test, sprawdzam jeszcze raz, potwierdzam, że negatywny i bawimy się do białego rana, wracamy taksówką do domu i żyjemy jak gdyby nigdy nic.

Następnego dnia, w Andrzejki, miałam szkolenie pracownicze na 9, o 8 poszłam do apteki.
Kilka minut po 8 zrobiłam test jeszcze raz. Ku mojemu zaskoczeniu zobaczyłam to:

DSCF1333.JPG

Jeszcze nie minęło 30 sekund od dodania kropelki moczu na test, a zobaczyłam mocną drugą krechę! W podskokach poleciałam do Michała (spał, akurat wziął wolne). Położyłam test na stoliku i powiedziałam twardo:
– Patrz, teraz się decyduje nasza przyszłość!
Rzuciłam się na niego, całusom nie było końca, a test leżał i uśmiechał się do nas ze stolika przy łóżku.

Andrzejki spędziłam bezalkoholowo i powiem szczerze nie do końca dobrze się czułam jako jedyny trzeźwy w towarzystwie, potem szofer (nieuważnie jeżdżę po 2 nocy…, zwłaszcza gdy jestem śpiąca po tygodniu pracy i po takim poranku!).

Potrzebowałam wsparcia i kogoś, kto odpowie na wszystkie moje pytania. Dziękuję Tam, Pompolinie i Angelice za pomoc i cierpliwość.

 

Grudzień

Tam radziła iść na Hcg, potwierdzić, czy wszystko jest ok.

Wstałam po Andrzejkach trochę niewyspana. Z rozwianym włosem  poszłam do laboratorium oddalonego o niecały kilometr od domu (mówiłam, że wszędzie mam blisko?). Podchodzę do okienka, mówię o co chodzi.
– Koszt 30 zł, wyniki w poniedziałek – odpowiedziała chłodno pani w okienku i zamilkła. Podałam gotówkę, pani wpisywała pesel. – Ale jeżeli pani chce bardzo wiedzieć, to może poczekać 50 minut – dodała z uśmiechem patrząc mi w oczy.
– To poczekam, dziękuję.
Przy pobraniu krwi młoda studentka opowiadała mi jak jej koleżanka nie miała okresu i hcg nie wykazało nic, więc spokojnie, czasami tak bywa.

100MEDIA1.jpg

Po niecałej godzinie leci przez korytarz pani z okienka i krzyczy:
– Udało się! Udało się!
Ja zszokowana, jak to, co, jak czytać to coś.
Pokazała palcem na świstek.
– 4/5 tydzień na moje oko!

 

2 grudnia (4/5 tc)
Boję się cieszyć, nie gładzę brzucha, nie śmieję się przesadnie. Szczerze mówiąc odwlekam wizytę u lekarza, nie chcę usłyszeć złych wiadomości. Zawsze myślałam, że będę biegać jak w skowronkach, ale wspomnienia o koleżankach, które poroniły pomimo pozytywnych testów, świetnych wyników nie daje mi spać po nocach.
Boję się iść do ginekologa, wiem, że jest za wcześnie, poczekam 2 tygodnie, wg moich obliczeń będzie wtedy 7 tc i powinno być cokolwiek widać. Na własną rękę powtórzę hcg i zobaczę czy jest wzrost. Dalej nie wierzę, że za 1 razem udało się nam zajść w ciążę!
– Bo ja nie wysyłałem do komórki jajkowej armii jak w średniowieczu nastawionej na ilość, tylko wysoko wyspecjalizowane jednostki.
– Ciekawe któremu się udało: lekarzowi, zaopatrzeniowcowi brygady, czy innemu specjaliście?
:D

tu Michała ekipa przed akcją :D

468px-Xcom_enemy_logo.jpeg

 

3 grudnia
Wg moich wyliczeń patrząc na kalendarz od ostatniego okresu minęło dokładnie 5 tygodni i 4 dni, a wszystkie kalendarze internetowe twardo twierdzą, że jestem w 6 tygodniu. Albo ja źle liczę (nie sądzę), albo oni odmiennie liczą te tygodnie. Dowiem się jutro u mojego lekarza jak to jest. Przy okazji może zobaczę małe <3 wielkości ziarnka maku. Oby!

 

4 grudnia
Nie wytrzymałam, zapisałam się do luzaka Władka, ginekologa, który uspokaja, spokojnie tłumaczy.
Zrobił usg.

IMAG0476.jpg

“- Normalna ciąża, wszystko ok, na moje oko 4/5 tydzień, gratulacje! Tu ma Pani skierowanie na badania, a my zobaczymy się za miesiąc.”

Miesiąc to zdecydowanie za długo jak dla mnie, więc po konsultacji z moimi specjalistkami blogowymi stwierdziłam, że po tym jak otrzymam wyniki pójdę sobie spokojnie do drugiego ginekologa, niech interpretuje te wyniki i powie, że wszystko jest w normie.
A! A Hcg po 2,5 dnia wynosiła 2143 :) więc rośniemy, rośniemy.

 

5 grudnia
Objawy ciąży?
– od 3 tygodni jem buraczki, buraczki do każdego obiadu, smakują mi jak nigdy!
– nie chce mi się jeść wieczorami, na słodycze nie mogę patrzeć, odstawiłam biały cukier i czuję się znakomicie, wieczorami nie podjadam, bo najzwyczajniej w świecie nie mam ochoty,
– podświadomość mi szaleje, co noc mam niepokojące sny, pewnie ten strach za dnia sprawia, że nie mogę spokojnie spać nocami,
– idę spać o 21-22 i padam, gdy tylko przytulę się do poduszki,
– trochę płaczliwa jestem, łatwo się wzruszam, gdy Michał coś tam mówił o nowym mieszkaniu i planach musiałam powstrzymywać ryk, żeby się chłopak nie przestraszył

 

6 grudnia
Wczoraj zaliczyłam pierwszy płacz i śmiech jednocześnie.
Ale jak się nie denerwować, gdy przyszłość niepewna, a ja muszę czuć stabilizację, żeby czuć się dobrze psychicznie.

 

10 grudnia
Powiedzieliśmy mamie Michała w sobotę. Cieszyła się bardzo, bardzo.

 

11 grudnia 
Tak patrzę na swoje zdjęcie i chyba widać, że się cieszę :)

241_FUJI.jpg

W nocy leżymy w łóżku, Michał przytula mnie, kładzie rękę na brzuchu, lekko go drapie.
– Dobranoc Gosia i mały zalążku człowieka.

DSCF2658.JPG

 

 

12 grudnia
Sprzątaczki w pracy się skapnęły, że jestem w ciąży. Twardo zaprzeczam/wymijająco odpowiadam, że „się staramy z mężem i przekażę mężowi Pań uwagi”, ale te chyba mają coś z czarownicy. Jedna już 15 listopada widziała u mnie w oczach ciążowy błysk, druga dzisiaj gładziła mnie po brzuchu (wracałam z kuchni z dzbankiem i umytymi kubkami) i coś sobie szeptała pod nosem. Czarownice! Mówię Wam!
Ale ja twardo zaprzeczam, pierwsza musi się dowiedzieć szefowa, a potem róbta co chceta, niech się szerzy wieść po świecie.

 

14 grudnia (8tc)
To już 8 tydzień! 8 tydzień!
Wyniki badań są, zaklepany na 18 grudnia lekarz – jest, wstępnie obejrzane wyniki badań i samodzielne stwierdzenie, że wszystko jest w normie i nie ma się czym przejmować – jest :D

 

16 grudnia
Michał jest w szpitalu. A ja się zamartwiam i to nawet podwójnie. Póki co nie czuję się „mamą”, jestem przede wszystkim „żoną” i nawet nie chcę myśleć, ze cokolwiek mu się stanie, co ja bym zrobiła, nawet nie dopuszczam złych myśli, które mnie otaczają. Bo będzie dobrze, wyjmą to cholerstwo, a ja mu kupię całą skrzynkę piwa (podobno piwo rozpuszcza kamienie?) i niech siedzi, i pije, żeby na drugi raz nie trafiał do szpitala.

Dzwoniła teściowa:

“Jak się czujecie: Ty i Twoje dziecko?”

Szczerze powiem, że myślę jeszcze w kategoriach „ja”, jakoś nie mogę uwierzyć, że we mnie ktoś się rozwija (żadnych mdłości, nudności, tylko duża potrzeba snu). Jak niewierny Tomasz, póki nie zobaczę malucha na monitorze podczas usg, nie uwierzę :)

 

19 grudnia
Byłam wczoraj u lekarza z wynikami

“Ok, wszystkie wyniki ok. Lekarz Pani rozpoznał ciążę i napisał, że jest mała. Coś jeszcze mogę dla Pani zrobić?”

No i tyle usłyszałam. Po Nowym Roku lecę na usg do mojego Władka, jest bardziej wylewny i niech się cholernik tłumaczy co to znaczy, że mała ciąża. Bez mierzenia, na oko to stwierdził? Eh, Władek, Władek.
Powiedziałam wczoraj Michałowi, że co ma być to będzie, jak mam donosić, to tak się stanie, więc mogę stawać na rzęsach, a losu nie zmienię.

Siedzę w pracy, jest mi niewygodnie. Bach – rozpinam guzik od spodni, brzuch się lekko wylewa (no nie wiem jak to inaczej opisać), a mi w końcu tak błogo i miło :)

 

20 grudnia
Prawdę mówiąc, to siedzę od 3 dni w pracy w rozpiętych spodniach. Chyba czas się rozejrzeć za czymś, co nie uciska brzucha :)
Zapytam Karolinę (myhome), bo ją wtajemniczyłam, może coś poradzi.

 

21 grudnia (9 tc)
Dzisiaj zaczął się 9 tydzień. Z przodu brzucha mam widoczną oponkę (z boków nie :) ), w ciasnych ubraniach już widać pierwsze zmiany :)
Michał wczoraj też zobaczył wypukły brzuch, podszedł i zaczął całować „małego Kowala” :D I chyba u nas w łazience jest jakiś zmieniacz nastrojów, bo co do niej wejdę, wychodzę wściekła.
Żadnych mdłości, żadnych nudności, ani kg do przodu. Czuję się świetnie, trochę mnie przeraża to, że będę taka wieeelka :D

Na wigilii firmowej jakoś nikogo nie obchodziło, że nie piję i że zrywam się wcześniej. I bardzo dobrze. Wzięłam wino pod pachę i pojechałam do stęsknionego męża.

IMAG0529.jpg

 

22 grudnia
Kolejna sesja, tym razem w świątecznym otoczeniu :)

241_FUJI-001.jpg
241_FUJI1.jpg

 

24 grudnia
Dzisiaj wigilia, we 2kę, ale w 3kę. Rodzina aż się trzęsie ze szczęścia, bo wiedzą, że w sierpniu pojawi się u nas mały Kowal. Powoli, powoli, dopuszczam myśl, że mogę się zacząć cieszyć.

 

27 grudnia
Jedna z pingerek jest w ciąży i też w 9 tygodniu. Niesamowicie się cieszę, bo takie wspieranie się i wyjaśnianie, porównywanie etapów ciąży i podpytywanie jest bezcenne!
Powoli kończy się grudzień, co by oznaczało, że za 12 dni idę na usg. Zobaczymy, jak kropka się rozwinęła przez te 4 tygodnie :)

 

28 grudnia
Kupiłam sobie szampana na sylwestra. Brzoskwiniowego Piccolo :p

 

29 grudnia
Siedzę w domu od 25.12 i dostaję szajby od nicnierobienia. Chyba zwariuję na tym zwolnieniu w przyszłości. Trzeba obmyślić jakiś plan.

 

30 grudnia (10tc)
Zapamiętać: Nie robić zdjęć rano, tuż po przebudzeniu z tłustymi włosami i bez makijażu. Wygląda się wtedy tak:

242_FUJI.jpg

 

31 grudnia
Mieliśmy nie robić nic w Sylwestra, bo najczęściej mogliście mnie spotkać w zeszłym miesiącu w łóżku z książkousypiaczem, więc nie było nastoju na:
a) balangę posiadówę w strojach królewskich
b) domówkę
c) party u przyjaciół.

Ale… pomyślałam, że za pół roku to my w ogóle nie wyjdziemy na imprezę i póki mogę jeszcze zrobić się na laskę nie zamierzam z tego rezygnować i spać w domu. Idziemy do przyjaciół na imprezę, naściemniam, że biorę antybiotyk, żeby tylko ich nie smucić w Sylwestra (powiem im, jak całej reszcie 17.02, w moje urodziny) i nie pić. Posiedzimy z innymi ludźmi, pobawimy się i po północy wrócimy do domu.

 

Styczeń

1 stycznia
Dobrze, że poszliśmy na imprezkę.
O północy patrzymy w fajerwerki, ktoś mówi, że składamy życzenia.
Michał mnie całuje i mówi do ucha:
– Życzę miłego porodu.
Dawno tak się nie uśmiałam :)
On chyba nie wie, że przy porodzie będzie i na własne oczy się przekona jak jest przyjemnie.

 

3 stycznia
Z przyjemnością donoszę, że metoda zapinania rozporka „na gumkę” działa. A! I jutro zaczynamy 11 tydzień ciąży :D

 

4 stycznia
Nacieram się tym, a czytam od 4/5 tygodnia to:

DSCF2149.JPG

A od dobrej pingerki TruskawkoweStudio dostałam pocztą to:

DSCF2151.JPG

 

5 stycznia
Strasznie mnie ciekawi jak zareagujecie na moją ciążę, patrzę na datę publikacji i za kilkadziesiąt dni wpis będzie dostępny dla znajomych.
Mam nadzieję, że mi nie odbije na punkcie dziecka i będę dalej w miarę normalną, trzeźwo myślącą osobą, a nie szaloną dzieciatą, że nie zatracę w tym wszystkim siebie i do dziecka nie będę się zwracała jak do małego idioty, tylko jak do istoty myślącej, dopiero poznającej świat.

 

6 stycznia (11tc)
Imiona?
Proste: z Tomka zrezygnowałam, bo Michał się ostro sprzeciwia („Tylu jest już Tomków w rodzinie, że już teraz nie wiem o którym mówisz!”).
Dla chłopaka wybraliśmy imię już kilka miesięcy temu, leżeliśmy w łóżku, zasypialiśmy i wymyślaliśmy. Pierwsze, co spodobało się obojgu to Paweł.
I wspólnie stawiamy na chłopaka.

Jak dziewczyna? 3 typy są: Malina, Jagoda i Aleksandra
A ja w święto Trzech Króli prezentowałam się następująco:

download

 

I gratuluję Basi instynktu. Cholera jedna złapała mnie i w komentarzu napisała o „fasolce” :)
Czuję tego chłopca w kościach!

 

7 stycznia
Dziewczyny mnie mocno opierdzielają, że się niepotrzebnie boję.
Ale kto by się nie bał? Czy dziecko urosło? Czy serce bije? Czy będzie się ruszało? Jak zareaguje Michał na usg?

 

8 stycznia
Są ręce i nogi! Coś tam zabiło jakby serce, ale lekarz nie zwrócił na nie uwagi. Powiedział, że rośnie, że wg wzrostu małego tydzień 10, więc rośnie ładnie, żeby się nie przejmować, chodzić uśmiechniętą, zrobić badanie na przeciwciała, a męża to przyprowadzić na usg, ale takie dopiero umówione z nim konkretnie. Dzisiaj pana nie wpuszczamy :/ .
Trudno, ale dzięki temu wiem, że podobno darłam się, gdy zobaczyłam małe ciałko we mnie mega powiększone. I ten wrzask słychać było na korytarzu.

IMAG0565.jpg

Kolejne tym razem wspólne usg 29.01, a 05.02 wizyta u doktora Lelum Polelum (moja własna nazwa) i cytologia (nie zapomnieć).

 

9 stycznia
Emocje związane z tym, czy dziecko rośnie opadły.
W konsekwencji pierwszy raz od nie wiem kiedy zasnęłam spokojnie kamiennym snem. I się wyspałam. Znowu śniło mi się, że podrywam Michała w liceum.

 

10 stycznia
Rano zjadłam jogurt na śniadanie. Chyba jednak to za mało dziecku, bo od 11 mam zawroty głowy, jest mi słabo. Zapamiętać: jeść podwójne śniadanie, bo padnę.
A śpię z poduszką przy brzuchu i okazało się, że to genialny sposób na kontakt żebra-materac i brak snu. Gdy tylko poduszka dotknie brzucha odlatuję.

 

11 stycznia
Największym hitem ciąży jest to, że moje włosy rosną bardzo szybko (wszędzie :) ). Co tydzień podcinam grzywkę, wczoraj podcięłam końcówki znaną metodą „włosy do przodu, w kitkę na czole i ciach”. Ciekawe czy to normalne, że włosy tak szybko rosną.

 

12 stycznia
Od wczoraj mamy 12 tydzień ciąży, śpi mi się doskonale, ze snami jak za starych dobrych czasów. Jestem spokojna. A dziecko posiada już struny głosowe i może w moim brzuchu popłakiwać. To podpowiedział mi mój „Asystent ciąży”, nawet fajna aplikacja ciążowa na smartfona. Polecam!

 

13 stycznia
– A nie jesteś zły, że nie widziałeś rąk ani nóg malucha?
– Nie, jeszcze się nieraz nacałuję tych rąk i nóg w swoim życiu.
– Ale serio? Bo tu czytam, że mężów/chłopaków/kochanków normalnie wpuszczają na usg, a nam nie pozwolili.
– E tam, nie jestem zły.
– A ja jestem, bo to całkiem inny odbiór jak się widziało na monitorze ruchy :(
I pojechaliśmy wesprzeć WOŚP

IMAG0603.jpg

 

14 stycznia (12tc)
Cotygodniowe foty Małgoo.

download (1)

Śmiać mi się z tego brzucha chce, gdy stoję nie widać prawie nic, a gdy się pochylę mam ciażowy brzuchol :)

download (2)

Niech już będzie wiosna, pomalujmy tę ścianę, bo patrzeć na nią nie mogę.

15 stycznia
– Kurcze, patrz na te zdjęcia. Tu wyglądam jak przed ciążą, ale jak się pochylę to mam brzuch spory! – odkrywam Amerykę przed Michałem.
– Jak siedzisz, to też brzuch się odznacza – informuje mąż.
– Jak to odznacza, to widziałeś i nic nie mówiłeś? – pytam z pretensją.
– A widziałem i nic nie mówiłem.

 

16 stycznia
Wyśmiałam babkę w aptece.
– Poproszę witaminy dla ciężarnej, ale nie jak Falvit mama, jakieś mniejsze, takie żeby łatwo przechodziły przez przełyk.
– Nie ma.
– Jak to nie ma? A co Pani ma?
– Oooo mam 3 witaminy. Polecam pani to – kuracja 90 dni, a w którym pani jest tygodniu?
– A to ma jakieś znaczenie? W 12.
– Aaaa, to wtedy te inne do 12 tygodnia – 49zł, a te po 12 tygodniu 55. A te na koniec ciąży – 50zł. Dla dobra dziecka.
– Dziękuję, do widzenia.

(dodam, że kwas foliowy biorę osobno a witaminy to „gratis”, bo „pomogą”)
Moi drodzy, oj ja nie jestem z tych, które dadzą się tak łatwo nabić w butelkę. Witaminy za 50 zł? Niech się bujają. Falvit mama był za 20 zł, ok, mogę tyle dać, ale 50 to przesada. Jeszcze ten podział na tygodnie. Oj nie nie nie. I to dla dobra dziecka. Bezczelne żerowanie farmaceutów i producentów leków na przerażonych kobietach w ciąży. Mam ochotę sprawdzić skład Falvitu mama i zwykłych witamin. Zobaczymy co to za różnica sprawia, że mam wydać ponad 50 zł na „specjalne, ciążowe” witaminki.

 

18 stycznia
Żeby nie było. Jem rano pożywnie.

DSCF2343-001.JPG

A przynajmniej się staram.

 

19 stycznia
Dobra, miał rację, jak siedzę to widać ciążę.
Przeglądałam foty i znalazłam to:

IMAG0605.jpg
IMAG0608.jpg

Powiedzieliśmy Agacie i Piotrkowi!
Wchodzimy do nich, gadka szmatka:
– Ale Ty masz piersi wywalone na wierzch Gosia – mówi od wejścia Agata (wszystko miałam zasłonięte do szyi).
– No dobra, Gosia jest w ciąży. Beka, nie? – mówi nagle Michał.
Po minucie Agata ochłonęła z szoku:
– Ale Ty serio jesteś w ciąży?
– No serio!
Przytulanie, słuchanie, śmianie się, zdjęcia z brzuchem, z Michałem, na kanapie, z gospodarzami :)

Pulpit.jpg

 

20 stycznia
Staram się odżywiać racjonalnie, śniadania zawsze, obiady codziennie, jakaś mała słodycz też dla poprawy stanu ducha :p
Największym postępem jest picie wody. Codziennie w pracy taka butla:

IMAG0614.jpg

Przykładowy obiad z rybą:

IMAG0583.jpg

Pycha sharma:

IMAG0594.jpg

 

21 stycznia
Do pracy staram się ubierać luźno i wygodnie, więc w sam raz pasuje ta bluzka z butiku:

100MEDIA4.jpg

A! Od piątku jest już 13 tydzień ciąży :)

 

22 stycznia (13tc)
Małgoo w 13 tygodniu.

242_FUJI9.jpg

Leżymy w łóżku.
– Michał, nie zasnę, jakieś w brzuchu mam rewolucje.
Michał się przytula, kładzie rękę na brzuchu.
– Śpij mały, tatuś tu jest – mówi i sam zasypia.
A ja rechoczę w duchu jak dawno nie rechotałam.

 

23 stycznia
Już myślimy, jak przearanżować nasze mieszkanie, żeby zmieściło się z nami dziecko.

DSCF2657.JPG

Plany są ambitne: mnie wywożą na tydzień (proponowałam Zakopane, Kaszuby, ale ostatecznie stanęło na domu rodziców :D), a w tym czasie późną wiosną:
1) specjaliści zmieniają CAŁĄ elektrykę, wszystkie kable itp.
2) następuje wymiana prysznica na taki dobrze zamontowany, niezalewający sąsiadów,
3) malowanie wszystkich ścian w mieszkaniu na nowe kolory, odświeżenie mieszkania

Potem kombinujemy z meblami. W domu pojawia się łóżeczko i ochrona łóżeczka przed Guciem (pierwotnie miała być dodatkowa ścianka, ale nie wyjdzie) + bramka, kupujemy stół, robimy dodatkowe stanowisko do pracy dla Michała, dla mnie do malowania, kwadraciki out, zamiast nich kredens na książki, nowe/mniejsze miejsce na telewizor, szafa w sypialni, jakieś mebelki na ubrania dla dziecka. Damy radę? Zależy od funduszy, które uda nam się nazbierać, bo na becikowe przestaliśmy liczyć.

IMAG0651.jpg

 

24 stycznia
Ale się niesamowicie powiększyłam!
Jak za dawnych czasów ubrałam się w mini i białą bluzkę. Na brzuchu mam spłaszczoną piłkę i dziwię się, że nikt w pracy nic nie dostrzega. Ale też trzeba być nieźle pukniętym, żeby przy -5st.C ubierać mini. Chociaż rajstopy i skarpety mam ciepłe.

IMAG0648.jpg

 

25 stycznia
Rano obudziłam się z bolącym gardłem, pognałam do lekarza i mam L4 od dzisiaj do pon, włącznie. Normalnie bym to gardło zignorowała, ale teraz nie odpowiadam tylko za siebie.

A wieczorem ubrałam bawełnianą, obcisłą, ale rozciągliwą piżamę i przecierałam oczy ze zdumienia w łazience. To jestem ja?

 

26 stycznia
Jeżeli wypiję coś ok. 20, to długo nie mogę zasnąć. W brzuchu woda/dziecko/żołądek szaleje. Wszystko się przelewa, brzuch twardnieje, znikąd pojawia się uczucie dyskomfortu, jakiego jeszcze nigdy nie miałam. Wiercę się, nie mogę zasnąć.
Wiem, że dla ciężarnych i mam to może być zupełnie normalne, ale dla mnie jest to nowe, dziwne i powoli się oswajam z wystającym brzuchem, który nie daje mi spać po nocach.

 

27 stycznia (14tc)
Właśnie zdałam sobie sprawę, że ja nie wiem NIC o małych dzieciach, począwszy od pielęgnacji, a skończywszy na zabawie.
Może jakaś publikacja dla przyszłych zupełnie niezorientowanych rodziców? Np. o tym jak się właściwie to dziecko ubiera, gdzie te pajace, czy trzeba tak ciepło. Co z tymi kolkami, czy wszystkie dzieci je mają, jakich badań muszę dopilnować. Jezu, wiem, że nie wiem.

242_FUJI11.jpg

 

29 stycznia
Wizyta u Leluma przebiegła spokojnie. Usg z Michałem to całkiem inne usg. Lekarz onieśmielony, ale pełna profeska.
Wielkość dziecka, czyli CRL – 7,45cm, więc dziecko urosło, wg usg łapie się na 13 tydzień i 4 dzień, czyli tyle, ile serio ma :)

DSCF2627.JPG

Po prawej palce u ręki, po lewej stopa.

DSCF2629.JPG

Sprawdził NT – na jego oko w normie, przegroda nosowa jest.

DSCF2634.JPG

A my uspokojeni, radośni wróciliśmy o 14 do domu :)
A! Termin porodu 04.08.2013r.

 

30 stycznia
Takie dobre rzeczy tylko w mojej pracy i od mojej Kasi

IMAG0639.jpg

 

31 stycznia

DSCF2615.JPG

– A Michał będzie przy porodzie? – zapytała Kasia.
– Nie, będziesz albo Ty albo mama.
– A gdzie będzie Michał?
– Na koncercie System of a down.
Mina siostry – bezcenna.

 

Luty

 

1 lutego

O praniu
– Gosiu, ja już się nie mogę doczekać, jak Ci przywiozę ubranka wyprane w specjalnym proszku i wyprasowane! – powiedziała siostra.
– O, super, to będą pierwszy i ostatni raz w takim proszku prane.
– No co Ty? Chyba żartujesz!
– Nie.
– To ja będę raz w tygodniu przyjeżdżać, zabierać rzeczy chrześniaka, prać i przywozić.
– Umowa stoi!

No, to był dobry deal :D

 

2 lutego
O braku zainteresowania dziecięcym oprzyrządowaniem
Czy ze mną jest coś nie tak? Nie interesują mnie rodzaje łóżeczek, pampersów, ubrań ciążowych, w ogóle nie ekscytuję się tematem oprzyrządowania dla dziecka. Nie przeżywam rodzajów wózkow, będę miała swój rąbnięty z Caritasu, w którym wożono Majkę. I jakoś nie przykładam wagi do tego, czy koła są skrętne, czy nie. Może do tego trzeba dojrzeć?

 

3 lutego (15tc)
15 tydzień ciąży

242_FUJI12.jpg

 

5 lutego
Byłam na wizycie u Leluma. Zrobił cytologię, natknął się na moją starą przyjaciółkę nadżerkę i zabronił zbliżeń, bo będę mocno krwawić. No i kurtyna.
A po badaniu tak mnie boli podbrzusze, że najchętniej poszłabym do domu, a nie siedziała w pracy.
Przybrałam przez 15tc 400g.
Powiedziałam w pracy. Przyjęto wiadomość bez ekscytacji, na spokojnie. Zaplanowałam pracę na najbliższe miesiące.

Po pracy wkurzyłam się i pojechałam po długą bluzkę L-kę do pracy.

100MEDIA2.jpg

 

7 lutego
Tak patrzę jak dziewczyny wyglądają w 31tc i trochę mnie to  przeraża. W 31tc będę na koncercie Beyonce i myślę, czy to nie głupota i porywanie się z motyką na słońce. Wyjazd do Wawy z takim brzuchem, pewnie długie stanie. Czy oby na pewno dam radę?

Michał pojechał do Wawy na spotkania, jestem sama z Guciem-bidulką z podrażnionym tyłkiem, smaruję go i głaszczę, przytulam, bo aż mi go szkoda.

W pracy pączkowo (sama kupiłam 7, 5 rozdałam, zjadłam 2 (dla mnie i dziecka po 1 :D )). Rano czekała na mnie niespodzianka od moich ulubionych Pań sprzątających:

IMAG0687.jpg

Jak miło :)

I teraz wiecie już tak naprawdę wszystko.
Dzisiaj zaczyna się 16tc, trochę ciężko jest zaakceptować nową rzeczywistość i teraz rozumiem, dlaczego ciąża trwa aż 9 miesięcy. Żeby takie przyszłe mamy niedowiarki jak ja miały czas na przyzwyczajenie się do myśli, że niedługo pojawi się na świecie mały człowiek.

 

Ciężarówka na koncercie Beyonce, czyli reszta ciąży – TUTAJ

 

Facebooktwittergoogle_plus
  • karolina

    świetny blog:)