Beauty blender – pierwsze wrażenia

wpis w: blog, Kosmetyki, Łazienka | 0

 

Taka droga gąbka, która ma zastąpić pędzle do korektorów i podkładów (i co tam sobie na twarz nakładamy, czytałam, że bazy, kremy dziewczyny też nakładają).

*Jak wygląda beauty blender?*
Dla porównania pokażę zdjęcie przy innych produktach. BB jest mały, przysyłają go w plastikowym, dość małym opakowaniu (widać producent przemyślał sprawę, bo nadaje się potem do suszenia).

*Jak tego używać?*
Okazuje się, że używamy gąbeczki na mokro.
Sucha w dłoni wygląda tak:

Po namoczeniu i wyciśnięciu tak:

*Pierwsze wrażenia*
Kurcze, nie mogłam się nadziwić. Stałam z gąbeczką w dłoni i przyglądałam się jej z niedowierzaniem. To jest przecież zwykła, mokra gąbka (wyobrażałam sobie taką gąbkę do kąpieli), no ludzie! korektor się rozmaże, a podkład nie ma szans się rozprowadzić właściwie (bez smug niby miało być, tak obiecywali).
Strukturę ma taką:

No gąbka cholera, kawałek zwykłej gąbki! – myślałam.

Ale no skoro ją dostałam to muszę przetestować i wtedy będę mogła do woli narzekać, prawda?

Na pierwszy rzut poszedł korektor. Tym „ostrzejszym” końcem podociskałam gąbkę do twarzy kilkakrotnie. Korektor się wchłonął, nie powiem złego słowa. Potem do ręki wzięłam podkład Rimmela. Wycisnęłam trochę produktu na dłoń, przyłożyłam gąbkę i zaczęłam przyciskać (kojarzy mi się ten ruch ze skokami żaby ) do twarzy. Podkład się rozprowadził dobrze, nie miałam problemu ze smugami, nałożenie go nie było trudne (wręcz banalne).
A jak efekt?
Smug brak, na gąbce zostały małe ślady podkładu, więc nie „zjadła” go. Zużycie podkładu jest mniejsze niż wtedy gdy używałam pędzla. Aplikacja podkładu była stosunkowo szybka (minuta?).

*Co po aplikacji produktu?*
Gąbka wygląda tak:

Mówiąc wprost była brudna. I to jak!
Nie czytając żadnych recenzji, instrukcji poszłam do łazienki myć beauty blender. Nie mam specjalnego, drogiego płynu i jako substytutu użyłam zwykłego szamponu, potem mydła w płynie, potem płynu do higieny intymnej. Nie działało nic. O mój Boże! Przecież ten brud jest nie do zdarcia. Postawiłam gąbkę do wyschnięcia (dali mi pewnie trefny model – myślałam) i zaczęłam czytać na stronie producenta jak to cholerstwo domyć.
I dopiero po obejrzeniu tego filmiku:
dowiedziałam się, że to co robiłam ja nijak się miało do prawidłowego mycia gąbki
I faktycznie, gdy umyłam gąbkę tak jak pokazali powyżej nareszcie ją doczyściłam (całe mycie trwało 5 minut).

Po walce o czystość gąbki wylądowała na pudełeczku, w którym przyjechała i do rana wysychała. Muszę przyznać, że podczas prawidłowego mycia spierał się różowy kolor.

Gąbkę dostałam na święta, zamawiano ją tu http://www.beautyblender.net.pl/ (od producenta, ale przez allegro).

Facebooktwittergoogle_plus