Domowe pedicure

wpis w: blog, Kosmetyki, Łazienka | 0

Jak wiecie postanowiłam we wrześniu przyjrzeć się bliżej swoim wydatkom. Lwia część z wypłaty przeznaczana jest na kosmetyki: 5ty żel pod prysznic, 2 peeling do stóp, kolejną maseczkę do twarzy itd. Dlatego dzisiaj zrobiłam przegląd moich zasobów, odkryłam m.in. poukrywane gdzieś po kątach próbki kosmetyków, mus do ciała, chłodzący krem do stóp, o których kompletnie zapomniałam.

Bogatsza o wiedzę na temat zasobów kosmetycznych w mojej łazience postanowiłam wykorzystać to, co mam w domu i sprawić sobie przyjemność ;p

Zrobiłam sobie już dziwną maseczkę algową żelową (niebieską) z Lirene (mam parę uwag, ale to nie czas i miejsce), a teraz przyszedł czas na stopy.

Nie oszukam Was, gdy przyznam się, że o stopy to ja nie dbam za mocno. Pamiętam o buzi, o dłoniach, o dekolcie, ale stopy … może to zabrzmi źle, ale nie lubię na nie patrzeć, wydają mi się mało atrakcyjne i ich pielęgnacja ogranicza się to mycia ( ), peelingowania o ile pamiętam i ścierania tarką naskórka pod prysznicem. Plus lakier.

Jestem po szkole kosmetycznej i wiem, jak powinno się wykonywać kolejne etapy pedicure, ale kto ma na to czas? Ja nie.

Dlatego postanowiłam podzielić się z Wami ekspresowym sposobem na domowe SPA w sobotę i wypielęgnowanie zmęczonych całotygodniowym gonieniem do pracy/szkoły stóp.

*Ja to robię tak
1. *Najpierw myję stopy* (niby moczenie powinno być dalej), ale ja tam wolę umyć stopy z kurzu i osuszyć je ręcznikiem zanim zacznę robić kolejne kroki – gdzie to robić? ja robię w umywalce i się tego nie wstydzę

2. *Zmywamy lakier* (normalnie, zmywaczem)

3. W tym miejscu zasiadam na kibelku (nie w tych celach co zwykle) i *opiłowuję sobie paznokcie, wycinam skórki, po prostu nadaję kształt paznokciom* – jak nie chce się Wam piłować można ten krok sobie odpuścić, ja dzisiaj odpuściłam, bo akurat wczoraj z nudów sobie zrobiłam paznokcie u nóg

4. Biorę jakiś peeling gruboziarnisty (jakikolwiek mam, może być do twarzy, cellulitu itd.). Wcieram (nad tą umywalką) *peeling energicznymi ruchami w stopy i zmywam go wodą*. Staję na ręczniku, osuszam stopy.

5. Biegnę na kanapę, pilot w ręku, komp w zasięgu rąk, ręcznik koło mnie, 2 woreczki śniadaniowe, krem/mus do ciała/maska (cokolwiek kremowego nawilżającego). *Wcieram grubaśną warstwę kremu/musu do ciała/maski w stopy zakładam worek plastikowy, opatulam stopę worku ręcznikiem*. Z drugą robię to samo. Obie stopy przykrywam ręcznikiem. I tak siedzimy kilkanaście minut (25 wg tego, co mnie uczyli, ale ja siedzę do bólu, a jak TŻ pyta co robię i czy to musi być tak długo odpowiadam, że tak i tak trzeba i siedzę po 40-50 minut )

Potem jak mi się chce i jak nadmiar kremu/maski/musu wytrę *maluję paznokcie* (odtłuszczacz polecam jakiś, np. zmywaczem przetrzeć płytkę po tym kremie). Jak mi się nie chce (jak np. dzisiaj), to nie robię tego.

Właśnie tak wygląda moje dbanie o stopy.
*A Wy co robicie inaczej? Co podobnie? Co polecacie?*