Indyk ze śliwką

W maju tamtego roku rozmawiałam na gg z Kasią. Coś się zgadałyśmy o jedzeniu i wkleiła mi ten link przyznając, że wychodzi z tego naprawdę pyszny obiad. Rzuciłam okiem na przepis i już wtedy wiedziałam, co zjemy w pierwszy dzień świąt. Indyka ze śliwką.

I jak mi wyszło?

Mięso z indyka kroimy tak jak lubimy.

PC222355.JPG

Zasypujemy majerankiem.

PC222357.JPG

Przyprawiamy.

PC222360.JPG

Polewamy 3 łyżkami oliwy.

PC222362.JPG

Mieszamy.

PC222363.JPG

Do naczynia żaroodpornego wlewamy kapkę oliwy.

PC222364.JPG

Na to wykładamy plasterki jabłek (u mnie dwa owoce).

PC222368.JPG

Na jabłka wrzucamy kilkanaście suchych śliwek.

PC222370.JPG

Na górę wykładamy mięso.

PC222372.JPG

Pieczemy. U mnie ok. 180 stopni. I wystarczyło 60 minut.

PC222373.JPG

Po zakończeniu pieczenia danie wyglądało tak. Wyjmujemy mięso na bok.

PC222382.JPG

A jabłka i śliwki miksujemy (końcówką miażdżącą od blendera). W prosty sposób tworzymy sos do obiadu.

PC222384.JPG

I jemy.

PC222387.JPG

 

PC222398.JPG

I jak?
Autorka przepisu napisała, że wymyśliła to pod wpływem chwili. Bardzo żałuję, że skończyła blogować, bo jeżeli wszystkie jej przepisy są tak dobre jak połączenie indyka z sosem śliwkowo-jabłkowym, to naprawdę ukłony. Szukam na tym blogu kolejnej perełki. Pyszne danie i już zdążyło być u nas powtórzone.