Kawiarka

wpis w: blog, Kuchnia, Salon, Zakupy | 12

Kupiłam na allegro kawiarkę. Gdy przyszła, zrobiłam na szybko pierwszą w życiu kawę ze zmielonych ziaren i dopiero wtedy zaczęłam czytać o tym sposobie przygotowywania mojego porannego budzika.


OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Skąd pomysł, żeby kupić kawiarkę?

W lutym słuchałam Andrzeja Tucholskiego i jego pełnych pasji filmów o kawie.

 

Gdzieś w komentarzach w internecie wyczytałam, że w Biedronce można obecnie dostać świetną kawę – Deltę. Podczas zakupów zerknęłam do kosza ze specjałami z półwyspu iberyjskiego. Okazało się, że ta kawa na mnie czekała.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

Kawa do tej pory

Rozpuszczalna, woda do wysokości ucha i dużo mleka.

Nie znam się na kawach, nigdy nie ogarnęłam tego tematu. Wybór w sklepie padał na najszybszy w przygotowaniu – rozpuszczalny Jacobs. Przez lata dorosłego życia oczywiście próbowałam różnych kaw (w restauracjach i u przyjaciół), owszem, smakowały. Smak włoskiej wspominam do dzisiaj. Tylko tam barista nie zalewał jak ja rozpuszczalnej, ale mielił w sporej aparaturze ziarna kawy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I jak to smakowało.

Luty 2015 to youtube i Andrzej z opowieściami o kawie.

Co mi szkodziło spróbować?

Nie chciałam zalewać mielonych ziaren wodą, kojarzyłam z włoskiego mieszkania Doroty małą, srebrną kawiarkę.

Na allegro, tak naprawdę, nie wiedzialam, czym się kierować. Kliknęłam kup teraz przy sprzęcie, który był najpopularniejszy – 25 zł.

 

Lektura po fakcie

Kawiarka przyszła, kawa zaparzona i wtedy dopiero zaczęłam czytać o kawiarkach. Trafiłam na stronę Świeżo palona kawa (link tutaj) i już wiem, że podczas pierwszego parzenia popełniłam szereg błędów.

 

Lista moich błędów:

1. Kupiłam zły sprzęt, chiński, nie jest to produkt oryginalny. Już za kilkadziesiat złotych więcej mogłam wybrać włoski model – aluminiowy lub stalowy. Chiński podobno oddaje posmak metaliczny do kawy.

2. Ziarna mieli się samodzielnie, nie kupuje się zmielonych – poziom zmielenia: nie za drobno, nie za grubo (wielkość jak cukier)

3. Kawiarkę zdejmuje się z ognia natychmiast, gdy usłyszy się charakterystyczne bulgotanie, bo kawa będzie gorzka.

4.  Kawy nie ubijać w sitku łyżką/palcem, wsypać z górką i delikatnie wyrównać (nie ubijać łyżką)

 

Plusy kawiarki

1. Po prostu lepsza kawa. Nawet z moimi błędami kawa wychodzi lepsza niż rozpuszczalna.

2. Kawiarki nie można myć detergentami – łiiii, mogę tylko opłukać ją wodą.

3. Kawa parzy się szybko – w kilka minut jest już na stole.

4. Pojemność 150ml to akurat mój kubek, wychodzi mocna kawa, dolewam mleka (lubię, muszę kupić spieniacz ).

5. Lepsza kawa niż taka zalewana (zmielone ziarna zalane wrzątkiem), zalewana nie dość, że na dnie ma ziarenka, to w smaku jest bardzo gorzka.

6. Kupię ziarna różnych kaw i może nareszcie po samodzielnym zmieleniu (mam TAKI młynek) poczuję różnicę między kawami.

 

 Jako że taka kawa mi smakuje, pewnie pójdę krok dalej, kupię młynek (edit. – kupiłam taki), dobre jakościowo kawy i zagłębię się w temat kawiarkowy. Macie jakieś doświadczenia z takim sposobem przyrządzania kawy? 

 

Facebooktwittergoogle_plus
  • Paulina

    piłam kiedyś u Cioci kawę właśnie z kawiarki 🙂 tylko że ona miała jakaś specjalną kawę do espresso prosto z włoch. i dlatego ten smak pamiętam do dzisiaj, taka pyszna kawa 🙂 kiedyś próbowałam w domu zaparzać tak kawę ale niestety smak nie ten. napewno to była zasługa tamtej kawy i napewno oryginalnej kawiarki 🙂

  • Wirginia

    Co do kawy ogółem radę mam jedną – obejrzeć odcinek ‚Wiem co jem’ o kawie. Większość kaw mielonych dostępnych w sklepach to mieszanki kawy, cykorii, zbóż itp. Na opakowaniu powinno być napisane ‚100% arabica’ żeby mieć pewność, że pijemy właśnie kawę a nie napój kawowy.

  • Basia

    Jeśli chodzi o młynki do kawy mogę Ci polecić młynki żarnowe, ja mam akurat De’Longhi KG 79, dobra kawa w ziarnach często jest w promocji np miesiąc temu w lidlu kupiłam 1kg Jacobsa za trzydziesci pare zł i jest pyszna 🙂

  • Ola

    Pamiętam jak świetnie smakuje kawa z kawiarki jak się do tej pory piło rozpuszczalną 🙂 I pamiętam jak jeszcze na studiach, kiedy we wrześniu z nożem na gardle szłam na ostatni termin egzaminu z chemii organicznej, mama, na zachętę (chociaż powtarzanie roku było wystarczającą :P) powiedziała, że jak zdam to kupi mi ekspres ciśnieniowy 🙂 I rok później przypomniałam sobie o jej obietnicy, wskoczyłyśmy do auta, kupiliśmy najtańszy ciśnieniowy z tych nie na kapsuły i od tej pory nie wyobrażam sobie nie mieć ekspresu 🙂 Bez młynka (kupiłam później w lidlu za niecałe 50 zł), bez bajerów, ma już dobrych kilka lat, spienia mleko świetnie. A w pracy mam taki 4x droższy, po 2 miesiącach zepsuł się wyświetlacz, środki do czyszczenia kosztują majątek, a mleka kompletnie nie spienia… także polecam dalszy „rozwój”, bo ja niedawno z ciekawości zrobiłam kawę w kawiarce i mimo, że stałam przy niej i pilnowałam to czułam, że jest spalona. Jednak co ekspres ciśnieniowy to ekspres ciśnieniowy 🙂

  • Ola

    Oj chyba się troszkę rozpisałam 😀 Pozdrawiam serdecznie 🙂

  • monic130591 .

    Kupiłam mamie na 50 urodziny młynek do mielenia kawy (koniecznie żarnowy! ten z nożykiem to zło), ja skusiłam się na taki: http://www.oleole.pl/mlynki-do-kawy/de-longhi-kg89.bhtml?from=pla&gclid=CLa8m-i-rcQCFSX3cgodqGYAFg
    Jest rewelacyjny – można ustawić różną grubość mielenia, a także ile porcji ma zmielić. Ładnie wygląda i bardzo dobrze się sprawuje, mama jest zachwycona! 🙂 Nie ma nic lepszego niż zapach świeżo zmielonej kawy z samego rana 🙂 Jedyny minus to taki, że podczas mielenia dość mocno hałasuję, ale myślę, że to cecha młynków żarnowych.
    Pozdrawiam

  • Pingback: Nowe | Dom Gosi()

  • Marta

    ooo post dla mnie, dostałam ten sprzęt pod choinkę, i bawiłam się nim swego czasu, aktualnie po przeprowadzce, został w domu i zapominam go ze sobą zabrać 🙁 Błędy również popełniam ale po lekturze będę już wiedziała jak należy postępować 🙂

  • 3L

    Gosia, czekamy na dalszy ciąg historii:) Kupiłaś już młynek? Jeśli tak, to się pochwal.

    • tak, kupiłam, wrzucę w nowe niedługo (zbieram rzeczy do pokazania we wpisie „Nowe”)

  • Pingback: Nowe | Dom Gosi()

  • Pingback: Naje 2015 | Dom Gosi()