Pierś z kurczaka z żurawiną i rodzynkami

Znalazłam przepis w tej samej książce („Potrawy z kurczaka”, wyd. Olesiejuk, s. 160). Nic szczególnie trudnego. Pierś z kurczaka posypać solą, pieprzem, owinąć boczkiem.

Posypać tymiankiem (miałam oregano, musiało wystarczyć).

Zakryć folią aluminiową i piec w 200 stopniach C. przez 15 minut, zdjąć folię i piec przez kolejne 10 minut.

Wyszło coś takiego. Teraz tylko pokroić i wykorzystywać na bułki/chleb jako wędlinę.

Wieczorem stałam w kuchni i pomyślałam, dlaczego by nie spróbować tej piersi z żurawinami, jak radził autor.

Wyjęłam rondel, dodałam 60g masła, sok z połowy cytryny, łyżkę cukru i wsypałam żurawinę. Okazało się, że jest jej trochę mało. Co mi tam, dodam rodzynki. Dosypałam trochę rodzynek i gotowałam wszystko przez minutę.

Pokroiłam mięso i zjadłam z sosem żurawinowo-rodzynkowym.

I jak?
Nie pomyślałabym, że rodzynki będą tak dobrze smakowały z kurczakiem w boczku. Do powtórzenia koniecznie. Tylko tym razem może w dzień, nie na wieczór