Pierwszy czerwcowy weekend 2016

wpis w: blog, Poza domem | 1

Weekend pełen atrakcji.

 

Niebywałym plusem mieszkania w mieście jest to, że pełno tu atracji. Kalendarz imprez jest wypełniony po brzegi. Właściwie jest tego tak dużo, że można przebierać w wydarzeniach.

 

Skąd brać informacje o wydarzeniach kulturalnych w Gdańsku?

Mam trzy źródła: znajomi, radio Gdańsk (i tamtejsze reklamy), ale najlepszym( i wielokrotnie sprawdzonym miejscem) jest kalendarium na trojmiasto.pl.

 

Pierwszy czerwcowy weekend tego roku spędziłam tylko z moim synem. Słońce prażyło mocno, pobliskie place zabaw znamy już aż za dobrze. Szukamy atrakcji dalej. Co znaleźliśmy?

 

 

Piątek 03.06

Z hulajnogi Pawła (tej) odpadła śrubka, więc od rana jeździliśmy z reklamacją i po sklepach sportowych w poszukiwaniu zastępstwa (nie znaleźliśmy, podobno hulajnoga trzykołowa jest nie do dostania po dniu dziecka).

W ramach odstresowania (jak to nie ma ani jednej hulanogi?) zdecydowaliśmy się na lody i pojazdy w centrum handlowym (uczta dla dorosłego oka po prawej, co autor miał na myśli 😉 ).

Podleśna Polana- festyn

Pisałam o niej niedawno na stronie – dwa place zabaw, jeden w drewnie (z szałasami).  W godzinach popołudniowych na polanie zorganizowano festyn dla lokalnej społeczności.

Zdjęcie pochodzi z fb Gdańskiej Szkoły Artystycznej.
Zdjęcie pochodzi z fb Gdańskiej Szkoły Artystycznej.

Na miejscu atrakcji było od groma. Co zainteresowało prawie trzylatka? Grał w piłkarzyki, układał dużą jengę, dostał małą watę cukrową od pana (wszyscy dostawali), przyglądał się lepieniu w glinie, kręcił talerzem na kijku, łapał bańki mydlane, zjeżdżał ze zjeżdżalni, bujał się na jeżyku i jakimś innym krecie, przytulał wielkiego smoka, rozmawiał z panią na szczudłach o atrakcjach, spotkał wielkiego misia i zrobił sobie zdjęcie z mamą, siedział w szałasie, a na koniec szedł/siedział w nosidle za przewodnikiem po Parku Jaśkowej Doliny. Słuchał, biegał przez pokrzywy, cięły go komary, bawił się autami, niósł/nie niósł plecak/-a.

 

Spacer po Parku Jaśkowej Doliny (to park, nie las) rozpoczęliśmy od Altany Gutenberga, a skończyliśmy po drugiej stronie ulicy, w starszej części Parku, w gaju Elizy. Ibedeker stanął na wysokości zadania, po raz kolejny ich spacer był wielką atrakcją (zobaczcie jaka frekwencja).

Koszt – bezpłatne

IMG_9838 (Kopiowanie)

 

IMG_9840 (Kopiowanie)

 

Sobota 04.06

Rano zajęcia w przedszkolu (klejenie, pisanie (wspólne), robienie kulek z bibuły, zabawa w kulkach i na piłkach), potem festyn dla sąsiadów.

 

Festyn sąsiedzki

A na imprezie bieganie za bańkami puszczanymi przez clowna, szukanie misiów, robienie zdjeć w fotobudce, zwiedzanie policyjnego auta, prowadzenie policyjnego auta.

Koszt – bezpłatne

 

IMG_9859 (Kopiowanie)

 

IMG_9857 (Kopiowanie)

 

Piknik Lotniczy w Pruszczu Gdańskim

Sen jest dla słabych, wiec jedziemy do Pruszcza na Piknik Lotniczy

Na terenie 49 Bazy Lotniczej ja, i 20 tysięcy innych miłośników lotnictwa, mogliśmy z bliska samoloty, śmigłowce czy szybowce. Na wyciągnięcie ręki była np. wyrzutnia rakietowa. Duże wrażenie robił oglądany z bliskiej odległości  start śmigłowca i odczuwalny pęd powietrza, gdy maszyna wzbijała w niebo. Nie zabrakło lodów, a do domu wróciliśmy z balonem (oczywiście samolotem).

Koszt – bezpłatne

 

IMG_9960 (Kopiowanie)

IMG_9950 (Kopiowanie)

IMG_9937 (Kopiowanie)

IMG_9933 (Kopiowanie)

 

IMG_9901 (Kopiowanie)

 

u Babci

Szybkie odwiedziny na działce, rower, piaskownica, dzikie tańce i wszystko inne, co  można robić tylko z babcią. A dla mnie pobliski hamak.

 

Niedziela 05.06

Pierwszy raz w kinie

Helios zorganizował pokaz filmów dla najmłodszych, właśnie „Pierwszy raz w kinie„.

Jakoś nam z kinem do tej pory nie wychodziło. Gdy przychodziło do wyjścia, zapoznawałam się z repertuarem i po obejrzeniu trailerów dochodziłam do wniosku, ze to nie są treści dla dwulatka. Szukałam aktywności dla nas na czerwcową niedzielę i znalazłam. W Heliosie zorganizowano „pierwszy raz w kinie”. Bajki, które puszczono to: Reksio, Bolek i Lolek, Profesor Gąbka itp. Mniej niż godzinne pasmo, światła delikatnie włączone, głos ściszony. Paweł wytrzymał 40 minut (właściwie więcej, bo pokaz poprzedziły konkursy), potem biegał i nie oglądał, wiec wyszliśmy. Były balony, dyplomy dla młodych kinomanów, zabawka do piaskownicy na wejściu. Podobało mi się bardzo! Dziecku też.

Koszt – płaci jedynie dorosły 17zł.

 

IMG_0033 (Kopiowanie)

Oprócz kina w Alfie natknęliśmy się na obchody Dnia Dziecka – poniżej widzicie stanowiska Lego dla wielbicieli wersji Duplo, obok można było budować ze zwykłych klocków, malować kartony, a na najniższym poziomie centrum handlowego trochę nieoczekiwanie uczestniczyliśmy w imprezie Dzieci Świata.

 

Smakuj Trójmiasto – słodka edycja

W Starym Maneżu tego dnia pojawili się wystawcy słodyczy – od makaroników przez lody, skończywszy na babeczkach. Wejście kosztowało 5zł (Paweł za darmo).

Poszłam trochę z ciekawości, widzę, że znajomi są zainteresowani kolejnymi wydarzeniami ST na fb. Ceny umiarkowane (5 zł za babeczkę, 3 za eklerka, 5 za kawałek torty czy łopatkę loda). Pokazy dziwnych (dymiących) baniek mydlanych dla dzieci, czy zamykanie w bańce mydlanej – atrakcyjne. Konkursy na scenie, ale najbardziej przypadło mi do gustu to, że z każdym z wystawców można porozmawiać, Ci ludzie byli tak otwarci i rozmowni. U Dekera poznałam dokładny skład przepysznych lodów, pani od poduszek opowiadała o sposobie szycia, a miody z Braniewa właściwe same poczęstowały mnie wersją truskawkową (truskawkowy miód to jest to!).  Tu Paweł mi zawadzał, bo z chęcią spędziłabym więcej czasu na sali, ale takie prawa dwulatka, że chce biegać i uwalniać energię (a nie patrzeć i słuchać o lukrze do babeczek).

IMG_0078 (Kopiowanie)

 

Figle Migle – targi wolnego czasu

W Sztuce Wyboru (obok Starego Maneżu) odbywały się w tym samym czasie Targi Czasu Wolnego. Mała (w porównaniu do Smakuj Trójmiasto) impreza, kilku wystawców, ale równie otwartych i rozmownych (pozdrawiam PoDarek!).

 

Koło Sztuki Wyboru znajduje się raj dla dzieci – plac zabaw, huśtawka i wielki obiekt do wspinania się po linkach (dla starszych). Cały teren zielony usiany był kocami. Rodziny piknikowały, dzieci puszczały multibańki, panie obok ćwiczyły, my jedliśmy lody. Żyć nie umierać!

 

IMG_0083 (Kopiowanie)

 

Tak wyglądał nasz weekend. Może i męczący (nogi bolały, bolały), ale jaki satysfakcjonujący. Planuję już następny.

Facebooktwittergoogle_plus