Szalik naszyjnik półgolf – najlepszy element zimowej garderoby

2 lata temu moja siostra podarowała nam 3/4 wyprawki dla Pawła. Były to rzeczy po jej córce, Majce.

 

Jeszcze w ciąży wszystko wyprałam w dziecięcym płynie i wyprasowałam. Jednak nie za bardzo wiedziałam, co może się przydać przy Pawle.  Body, spodenki, rajstopy, bluzki – to było jasne, ale wszelkie dodatki typowo dziewczęce wrzuciłam do wielkiego worka. Leżały tam do jesieni, bo akurat wtedy sprawdzałam w piwnicy nasze zapasy ubraniowe. Jedną z rzeczy, która mnie zainteresowała był ten żywoczerwony  półgolf, komin. Paweł łapał infekcję za infekcją, ktoś mi powiedział, że może go przewiało. Dodałam dwa do dwóch i zamieniłam cienkie szaliczki, wiecznie zdejmowane i odkrywające szyję na ocieplacz po Majce.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

Naszyjnik, jak mówię na ten element garderoby, bardzo drapał, od początku był nieprzyjemny w dotyku. Wymoczyłam go w płynie do płukania wełny i ponownie wyprałam. To była właściwa decyzja, bo nagle Paweł pokochał mięciutki półgolf i chce go nosić, sam sięga do szafy po czapkę, rękawiczki, ale zawsze zaczyna od czerwonego przyjaciela. Ogromnym plusem jest to, że półgolf się nie zsuwa, ogrzewa bardzo, ale dziecko się w nim nie poci. Podoba mi się to, że jest długi i będzie służył jeszcze kilka lat (pamiętam jak długo Majka go nosiła).

 

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

 

 

Wpis nie jest sponsorowany. Półgolf dostaliśmy po Majce. Może macie problem z szalikami u dzieci, wtedy na allegro (LINK) szukajcie tego komina. Pytajcie sprzedawców o materiał i wybierzcie naturalny, bo w nim ciało „oddycha”. Przynajmniej tak twierdzą mądrzejsi ode mnie.