Wielkość strumienia przepływu?

wpis w: blog, dziecko, jedzenie, Pokój Dziecięcy | 0

Czuję się jakbym odkryła Amerykę. W kwestii smoczkowej. Ale opowiem od początku.

Dlaczego zainteresowałam się zmianą butelki/smoczka?
Moje dziecko pije mleko modyfikowane z butelki. Tak naprawdę od przejścia na większe butle nic innego się nie zmieniło w związku ze sposobem podawania mleka. Wprowadziłam stałe posiłki. Do tej pory omijałam kaszki. Próbowałam za radą lekarza Sinlac (ja próbowałam, tak, próbuję wszystkiego zanim podam dziecku) i po jednej próbie na sobie i potem na dziecku odrzuciłam kaszkę. Dla mnie było za słodkie. Rozejrzałam się po sklepowych półkach i znalazłam podstawowy zagęszczacz – kleik ryżowy bez zbędnych dodatków (słodkiego jeszcze się naje, ponadto Paweł je owoce). Nie chcę, żebyście mnie źle zrozumieli – nie mam nic do kaszek podawanych dzieciom, ale jakoś tak sama kręcę na nie nosem.

Chciałam podawać mleko z kleikiem w butelce. Na przeszkodzie stała za mała dziurka i zapychający się przepływ. Wybrałam się do sklepu i powiem Wam, że przed półką z butelkami zgłupiałam.

Niepolecane
Jedyne co, to pamiętałam, że Klaudia  pisała o beznadziejnych smoczkach do kaszki z Canpolu, które przetestowała na swojej córce.

W sklepie tajemnicze kropelki
Zaczęłam czytać etykiety na smoczkach i robić coraz większe oczy. Okazuje się, że na rynku są różne smoczki/wkłady smoczkowe do butelek dla młodszych i starszych niemowlaków (ups! moje dziecko od początku używa najmniejszej wielkości i ciężko to mleko wypływa, wolno, ale myślałam, że tak właśnie ma być).

Faktycznie, na smoczkach były kropelki, ale wcześniej mijałam je bez zainteresowania i nie zgłębiałam tematu.

Po chwili znalazłam wkład do butelki z BabyOno – właśnie do kaszki. Rozglądałam się za propozycjami innych producentów, ale jakoś nic nie wpadło mi w oko (tak naprawdę nie wiedziałam na co patrzeć, stałam i się gapiłam).

I jak?
Ze zdumieniem obserwowaliśmy jak wcześniej pite przez 20 minut mleko zniknęło w 2 minuty. Chyba to było za duże przejście od razu na smoczek do kaszki. Trochę żałuję, że nie wzięłam tego nr 2 lub nr 3. A dziecko? Też zdumione, bo mleko „wyparowało” w kilka chwil i koniec jedzenia.

Czy nie lepiej powiększyć dziurkę gorącą igłą?
Nie wiem. Sama tak intuicyjnie zrobiłam, gdy zaczęłam podawać sok jabłkowy (sokowirówka) z wodą, bo paprochy z soku zatykały przepływ i był krzyk. Wtedy jednak nie wiedziałam, że na rynku są dostępne różne smoczki do butelek (wiedziałam tylko o takich do kaszek). Za 4zł wolę dokupić nowy wkład do butelki.

Ps. 1
Stojąc przed tymi butelkami w sklepie uświadomiłam sobie (ponownie) o jak wielu rzeczach nie mam jeszcze pojęcia i dojdę do nich po fakcie, zupełnie przypadkiem. Ale to chyba normalne.

Ps. 2

Sama się zastanawiam, czy to, że nie zmienialiśmy smoczków na większe strumienie przepływu ma jakiekolwiek znaczenie. Mleko tak czy inaczej było wypijane, tylko dłużej to trwało.

Ps. 3

Piszę te słowa po roku od publikacji tego tekstu – przeszliśmy na butelkę trójprzepływową i jestem bardzo zadowolona – sama reguluję wielkość strumienia przepływu.

Facebooktwittergoogle_plus