Wnuczka do orzechów – nowa część Jeżycjady

wpis w: blog, przeczytane, Salon | 0

Plusy i minusy. 

– współczesna bajka
– wielokrotnie stawały mi łzy w oczach, wzruszenie nie pozwalało mówić
– momentami śmiałam się na cały głos (głównie z biednego Ignasia), kiedy indziej chichrałam jak mała dziewczynka
– wspaniały (!) opis lasu
– jest happy end
– naiwna, przewidywalna, może denerwować, mnie bawi i wzrusza
– ciepła, rodzinna opowieść
– znajomi bohaterowie, dorosłe córki Borejko, ale nie doczekałam się wspólnego siedzenia przy stole na Roosevelta 5 (ups, spoiler)

http://www.musierowicz.com.pl/glowna.html
„Z pewnością znów pokażę Wam te drzewa: w kolejnej powieści jeżycjadowej. Po lekturze „Wnuczki” już wiecie, że będzie nosiła tytuł „Feblik” – i że jej akcja rozpocznie się dokładnie tego dnia, kiedy kończy się „Wnuczka”. Cóż, sama jestem po prostu ciekawa, co powiedziała Ida, kiedy zobaczyła, kto przyjechał w tej powózce!!!
I jaką miała minę!
To się będzie naprawdę przyjemnie wymyślało.”