16 tydzień ciąży

„Spodnie zamień na takie, które mają gumkę.”

 

Luty

 

9 lutego (16tc)
16tc zaczęłam od kupienia 16gigowej karty pamięci i dzięki niej mam to:

242_FUJI13.jpg

 

Pojechaliśmy do Ingi, gdzie czekała na mnie mała niespodzianka. Od wejścia słyszałam:

“Ale Ty masz już spory brzuszek!”

Czy taki spory? No może, jak się najem to wieczorami już jest widoczny. Zależy jak się ustawię, mam tendencję do garbienia, pochylania ramion i wtedy wyglądam tak:

DSCF2697.JPG

 

100MEDIA2.jpg

Wysłuchaliśmy porad dot. szczepień, utwierdziłam się w przekonaniu, że jestem normalna w moim niezainteresowaniu oprzyrządowaniem niemowlęcym, wysłuchałam sto lat i dostałam od nich książkę na przyszłe urodziny:

DSCF2685.JPG

 

A wieczorem urodziny Doroty w Polufce

100MEDIA1.jpg

Fajny wieczór przy grach w miłym towarzystwie. Już mi nawet bycie szoferem nie przeszkadza.

 

10 lutego
Dlaczego ludzie, którzy dowiadują się o mojej ciąży opowiadają mi przerażające historie? Słyszałam już o niedotlenieniu przy porodzie i pokręconym kilkunastolatku, o poronieniu w którymś tam miesiącu w nocy, gdzie kuzynka na papierze toaletowym widziała własne dziecko, nie zliczę opowieści ludzi, którzy przychodzą, siadają i trajkoczą o chorobach dzieci, przypadłościach ciążowych. Nie proszę o takie historie. Ale o co chodzi? Dlaczego upatrzyli sobie mnie do opowiadania TAKICH historii? Co mam zrobić?

 

11 lutego
Budzę się codziennie między 4-5 rano. Brzuch jest twardy jak skała, uspokaja się, gdy odwiedzę łazienkę. Niepokoi mnie to trochę, staram się nie pić niczego godzinę przed snem, ale póki co taka taktyka nie pomaga.

 

12 lutego
Ciekawostki, o których dowiedziałam się z urodzinowej książki:
– zamiast łapek niedrapek (czy jak to tam) lepiej zainwestować w pajacyki z wywijanymi rękawkami, łapki nie spadną i będą ciepłe,
– piwo Karmi stymuluje produkcję mleka, więc częsty widok to młode mamy z browarem w ręku :)
– ciekawą teorię ma pan seksuolog z książki, faceci boją się seksu z ciężarną, bo w Pl mamy kult Matki Boskiej, matki jako takiej, jeżeli ktoś obrażał w dzieciństwie mamę chłopca dochodziło do rękoczynów, mama do świętość, jest to tak głęboko zakorzenione, że późniejsza rezygnacja ze zbliżeń podczas ciąży prowadzi do tego, że trzeba całą relację seksualną odtwarzać od podstaw i nie zawsze się to udaje,
– mleko z piersi leje się jak ze zraszacza, w każdą stronę, a nie pojedynczym strumieniem,
– nie można zwariować na punkcie gadżetów i wyprawki, bo tak naprawdę niewiadomo, co naszemu dziecku się spodoba, co mu podejdzie, lepiej słuchać rad kobiet, które niedawno rodziły (np. zamiast jakiś drogich grzechotek butelka z fasolą – petarda, Ala bawi się tym non stop), zabobony precz, bo zwariujesz, polegać na swojej intuicji, mamie zawsze coś podpowiada co zrobić, dać tacie jakieś stałe zajęcie np. kąpanie i niech to będzie jego czas z dzieckiem;

Książkę już przeczytałam. Jest to krótka opowieść o trochę przygłupiej Luśce, która popełnia wszystkie możliwe błędy (np. nie chce mocno przytyć, a codziennie pochłania kubeł lodów, kieruje się przy wyborze wózka tym, żeby jej dziecko miało szeroko, nie zwracając uwagi na to, czy wózek zmieści się do windy, podczas porodu każe mężowi wracać do domu po bransoletkę, nie rozmawia po porodzie ze swoim facetem otwarcie, tylko stosuje jakieś podchody?). Historia Luśki jest pocięta, a pomiędzy wplątano wywiady a to z dietetykiem, a to z seksuologiem, parę reklam (np. sklepu dla mam). Książka na jedno popołudnie, a najciekawsze rzeczy wypisałam u góry.

 

13 lutego
Źle mi w pracy, niewygodnie, spodnie mnie gniotą okropnie. Postanowiłam zaszaleć i zamówić moje pierwsze spodnie ciążowe.
Padło na czarne:
allegro.pl/spodnie-ciazowe-rurki-rozm-m-i2988240…
Coś chodzę wściekła i łatwo mnie wyprowadzić z równowagi.

 

14 lutego
Codziennie zjadam po dwa opakowania truskawek z biedry, tych z amorem. No pycha!
A to dostałam od Ingi jako dodatek do książki. Nie dość, że walentynkowy element wystroju pracy, to jeszcze użyteczny, gdy padnie prąd. Ekstra! Właśnie zegarka mi w pracy brakowało.

IMAG0722.jpg

Kupiłam sobie walentynkowy prezent, a właściwie to 3 prezenty:

Pulpit.jpg

Mam nadzieję, że takie nogi też będę mieć, gdy założę te ciuchy :p

15 lutego
Dzisiaj zaczyna się 17tc. Widać już zarys brzucha.
Czytam przygody młodych mam i w głowie mi się nie mieści, że będę tam, gdzie one za kilkanaście miesięcy. Będę miała swoje dziecko, na punkcie którego zwariuję, zakocham się od razu. Ciekawe czy to wszystko prawda.
Poczytajmy mądrości:

bez tytułu.JPG

*Spodnie z gumką* – tak, patent już od dawna stosowany w pracy (w przypadku spodni z wysokim stanem), ale stare biodrówki dalej leżą na mnie świetnie.
*Sen* – akurat ostatnie 2 dni przesypiam znakomicie, rano siusiu i do pracy rodacy!
*Drzemki* – jakie drzemki? od początku 3 miesiąca ciąży nie było ani jednej drzemki w ciągu dnia
*Rytm* – mam rytm, od pon do pt praca, w weekendy śpimy ile się da :D
*Ruchy* – nie, nic nie czuję, tzn. czuję jelita i jakieś szaleństwa, jakby ktoś pykał folią bąbelkową w brzuchu, ale nie wiem, czy to są „te” ruchy
*Pamięć dziecka* – skoro pamięć jest już aktywna, to najwyższy czas zapoznać go z twórczością noblistów, z najlepszymi filmami, muzyką :D tak jak Kasia uczyła się z Mają w brzuchu chemii kwantowej

:)

Facebooktwittergoogle_plus