27 tydzień ciąży

“Stale rosnący brzuch odbiera gracji. Poruszasz się z  coraz większym trudem. Kłopotem może teraz stać się nawet zawiązanie sznurówek u butów.”

Kwiecień.

26.
Piątek.

Lelum powiedział, że wyniki są w miarę ok, ciśnienie jakbym była zdenerwowana (a byłam tym L4), a jeżeli chodzi o L4, to wg niego powinnam leżeć i odpoczywać. Zaprasza mnie 08.05, w środę – wypisze mi zwolnienie wtedy, ale jeżeli się uprę mogę zignorować jego zdanie i przyjść do niego za 3-4 tygodnie.

Lelum mnie zważył +11kg i zakazał mi mówić, że przytyłam. „Jest Pani w ciąży, a nie przytyła Pani, wszystko jest w normie”.

A dzisiaj spacerowaliśmy w ciepłym wiosennym deszczu jedząc lody na patyku (Michał kupił po drodze z pracy) :)

27.
Sobotni poranek z tygodniowymi serialami, sernikiem made by Michał, obiadem (też made by Michał),

244_FUJI27.jpg

błyskawicznymi odwiedzinami mojej siostry. Wymieniłyśmy się podarkami. Ona dostała allegrowe 2 pary za małych na mnie balerinek, a ja za duże pasiaste bluzko-swetrzysko.

244_FUJI28.jpg

Najlepsze jest to, że rozmiar to S-ka!

DSCF4716.JPG

Michała urodzinowy prezent od moich rodziców z dedykacją „żebyś ciuszki mógł już zacząć prasować”.

DSCF4717.JPG

Siedzimy z Guciem, odpoczywamy, trochę poćwiczyłam, ale lizanie mojej twarzy przez psa skutecznie zniechęca do leżenia na podłodze :)

I zdjęcia z 27 tygodnia ciąży:

244_FUJI26.jpg

 

244_FUJI25.jpg

 

DSCF4653.JPG

28.

Rano opuściłam skacowane mieszkanie, pojechałam do domu, a tam wszyscy śpią :) Zjedliśmy kotlety z bułkami na śniadanie (skutek: zgaga), wypiliśmy kawę i zaczęło się przeglądanie ubranek dziecięcych.

244_FUJI29-001.jpg

 

DSCF4751.JPG

 

DSCF4753-001.JPG

Inga z mamą u Michała z prezentami.

DSCF4760.JPG

 

DSCF4774.JPG

Wieczorem ustalanie wypadu do Wrocławia u Kasi i Tomka.

29.

Spokojne śniadanie, mizianie Gucia (największy beneficjent L4!) i wyjazdowe zakupy. Lista długa.

30.
Rano lekarz, w południe Auchan i zakupy wyjazdowe, a wieczorem wielkie pakowanie.

01.05

Jedziemy do Wrocławia!
Sześć godzin w samochodzie minęło zaskakująco dobrze. O 15 byliśmy już pod Hotelem. Pierwsze kroki skierowaliśmy na wrocławski rynek, a tam niespodzianka – koncert Oddziału Zamkniętego i tłum ludzi. Skorzystaliśmy z gruponowego kuponu na placki ziemniaczane u Beatki (też na rynku) i przy dźwiękach koncertu zajadaliśmy małe porcje (ale za 9 zł przejdzie :) ).
Wpadł nam w oko Mostek Czarownic, więc wspięliśmy się po schodach i obejrzeliśmy panoramę miasta. Misja: znaleźć krasnale i coś słodkiego. Wylądowaliśmy na szarlotce i kakao w Czeskim Filmie. Było po 20, więc pojechaliśmy na pokaz fontanny (pierwszy po przerwie) i po z tłumem wracaliśmy do hotelu.

Michał i reszta ciągle się dopytują, czy wszystko ok. Wszystko jest ok, tylko nogi mi wchodzą trochę w 4 litery od chodzenia. Mały chyba zadowolony z bujania.

02.
Wstałam o 8 i zaczęłam układać plan dnia. Pognaliśmy na śniadanie do maka i… zaczęło padać. Głównym punktem wycieczki był Rossmann i zdobycie parasolki (i gry Mroczne Historie).
Odwiedziłam pracowniczą budowę we Wrocławiu, trafiliśmy do Auli Leopoldina (kościół był zamknięty, przewodnicy mili, sami zaczepiali nas i tłumaczyli), Ossolineum, potem Hala Targowa z przyporami (dobre ciasteczka bananowe). Lało jeszcze mocniej, więc kupiliśmy bilety na panoramę racławicką na 17. Obiad w Capri, lody w Tralalala Cafe (mniam!). O 17 przereklamowana i za droga panorama racławicka (+ niemiła obsługa). Po trafiliśmy do hotelu, bo w deszczu rejsu kaczuszką po Odrze nie prowadzili.

03.
Michała urodziny i 28 tydzień ciąży.
Pada jeszcze mocniej niż wczoraj.
Z parasolem w ręku zamierzamy zwiedzić: Ostrów Tumski (kościoły i  Most Zakochanych), zwierzątka jatkowe, Halę Stulecia (o ile da się wejść do środka), zjeść obiad (pierogi na rynku), jakiś pub w oczekiwaniu na rejs Kaczuszką (już w nosie, że w deszczu).

A rady na ten tydzień?

“Może trudno to sobie wyobrazić, ale już za kilkanaście tygodni zapragniesz chwili tylko dla siebie. Wykorzystaj czas ciąży na nadrobienie zaległości w lekturze, wybierz się z bliską osobą do kina lub teatru.”

I to zamierzam zrobić!

“Delikatnie naciskając na brzuch, można wyczuć szczyt dna macicy w połowie odległości między pępkiem a końcem mostka (około 3 cm nad pępkiem). To niesie prostą konsekwencję – coraz trudniej Ci się oddycha”

Jeszcze oddycha mi się ok.

“Stale rosnący brzuch odbiera gracji. Poruszasz się z  coraz większym trudem. Kłopotem może teraz stać się nawet zawiązanie sznurówek u butów.”

Gracji już nie ma dawno, a chód już coraz bardziej kaczuchowy jest.

“Jeśli jesteś zmęczona ciążą, Twoje samopoczucie pogarsza się, nie obawiaj się podzielić swoimi odczuciami z bliską osobą. W trakcie tych niesamowitych dziewięciu miesięcy nie musisz być ciągle szczęśliwa.”

Amen. 25 tydzień był tygodniem doła, ale teraz mam co innego na głowie (np. majówkę, urodziny ludzi w maju, uroczystości) i nie pochylam się nad sobą.

“Na pewno coraz bardziej dokuczają ci obrzęki – już nie tylko kostek, ale też dłoni i twarzy. Staraj się jak najmniej czasu spędzać w jednej pozycji. Trzymaj nieco uniesione stopy, a odpoczywaj leżąc na lewym boku.”

I o tym muszę pamiętać!

Facebooktwittergoogle_plus