Bubble Tea – pyszna bąbolada

Oddaję dzisiaj wpis i bloga w ręce mojego Michała, którego na co dzień możecie znaleźć tu *masakultury.pl/podcast/masa_kultury_18_express.mp3*. Ostatnio podczas wizyty w Kolonii odkrył coś, co go poruszyło, zdziwiło i chciał się tym podzielić z Wami.
*Chodzi o bubble tea.*

Zaczynamy!

Jaka jest zwykła herbata, to wie każdy. Ot torebka z wysuszonymi listkami, gdzieś z Indii, wrzucona do wrzątku. Oczywiście, możemy trochę wydziwiać tworząc różne herbatki owocowe, czasem nawet całkowicie pozbawione właściwej herbaty. A jezeli mieszkacie na przykład w Niemczech to możecie iść tez do McCaffe (bliski kuzyn McDonalda) i zamówić tam przepyszną bubble tea. Oczywiście z herbatą ma to niewiele wspólnego, ale i tak to przyjemność, którą można określić jako niebo w gębie. A precyzując – *bąbelkowe i zimne niebo w gębie*.

zdjecie  1.jpg

*Ale czym właściwie to Bubble Tea jest, skoro nazywa się jak herbata, a herbatą nie jest?*
Jest to orzeźwiający napój pochodzący z Tajwanu. Nie jest to wynalazek McCaffe, ale ja właśnie tam się z tym cudem spotkałem. W wersji MC Donaldowej składa się z trzech składników, które możemy wymieszać dowolnie co daje nam ponad 250 oryginalnych kombinacji.

zdjecie 2.jpg

Po pierwsze *wybieramy bazę*.
Może to być herbata (zielona, biała, czarna) albo mleko (zielone, białe, czarne – niestety nie badałem tych opcji i naprawdę boję się zgadywać jak powstaje owo zielone mleko).
Następnie dobieramy sobie *smak* – tutaj głównie owoce (brzoskwinia, cytryna, mango), ale też karmel i wanilia. Finał i sekret bąbelkowej herbaty to *bąbelki* albo jak je się potocznie nazywa boba.
Czym one właściwie są? To małe *kulki przypominające żelki* z tą różnicą, że ich nie żujemy. Po prostu bąbelki pękają radośnie przy małym nacisku uwalniając w ustach skrywany w środku smakowity sok. Bąbelki mogą być truskawkowe, mango, litzchi, ale też możemy poprosić o mix.

zdjecie3.jpg

*Jak to smakuje?*
No cóż, przede wszystkim jest orzeźwiające. Sprawdza się więc rewelacyjnie w gorące, letnie dni. Szczególnie, gdy nasz kubek z Bubble Tea zostanie dodatkowo uzbrojony w dużą ilość lodu. Herbatkę pijemy przez grubą słomkę. Wszystko jest pomyślane tak, że razem z napojem co jakiś czas wciągamy przepysznego bąbelka, który uwalnia w naszych ustach skrywany w sobie smak. Efekt to wystrzałowe połączenie dziecięcych marzeń, zabawy i orzeźwienia.

Smaki naprawdę są różne. Ja spróbowałem tylko dwie gotowe kombinacje z menu nazwane fresh mango i black litzchi (na napój na bazie mleka zabrakło mi odwagi). Nie mogłem po prostu oderwać się od słomki do momentu, aż odciągnąłem ostatniego bąbla z mojej herbaty.

Cenowo nie jest źle. W McCaffe ceny napoju były naprawdę przystępne (2,69 Euro za mały i 2,99 Euro za duży). Dla porównania CocaCola kosztowała ok. 2,50 Euro.

zdjecie4.jpg

Muszę przyznać, że zakochałem się w tej kolorowej herbatce. Niestety, napój w Polsce jest raczej trudno osiągalny. Widziałem kiedyś coś podobnego w budce na Skwerze Kościuszki w Gdyni, jednak€“ nie miałem okazji spróbować.

Czy wiecie może, gdzie w Polsce można kupić Bubble Tea?

*Od Małgoo:* Nie pozostaje mi nic innego, jak tyko spróbować osławionej bubble tea.