Devious maids

wpis w: blog, obejrzane, Salon | 0

Obejrzałam sezon (póki co jest tylko jeden) serialu Devious maids i przyznaję, że naprawdę czuć atmosferę tak dobrze znaną z Gotowych na wszystko (ten sam twórca stoi za tymi serialami).

Podobnie jak w Gotowych na wszystko serial rozpoczyna się zabiciem jednej z głównych bohaterek. Przez 13 odcinków przyglądamy się śledztwu prowadzonemu przez zrozpaczoną matkę chłopaka oskarżonego o popełnienie tego morderstwa (siostra Ugly Betty ).

Bohaterkami serialu są służące z Beverly Hills i ich pracodawcy.

Mamy matkę starającą się za wszelką cenę sprowadzić swojego syna z Meksyku, służącą, która próbuje wychować piękną córkę (również służącą) na dobrego człowieka i kobietę aspirującą do bycia piosenkarką.

Serial nie jest tak zabawny jak Desperate Housewives i ciężko na początku zaakceptować stosunek właścicieli majątków do zatrudnianej latynoskiej służby (to przecież coś zupełnie nieznanego w naszym kraju).

Devious maids rozkręcają się ciekawie, ale zakończenie było wg mnie fatalne, w przedostatnim odcinku odsłonili prawdę i nie było już na co czekać. Finał powinien być przedstawiony z przytupem, ciekawić i zachęcać do drugiego sezonu. A tu fiasko. Zabiła ta osoba. Dziękujemy, to koniec.

Czy oglądać?
Tylko z sentymentu do Gotowych na wszystko i z nadzieją, że drugi sezon będzie lepiej poprowadzony. I zabawniejszy, bo w tym serialu tkwi ogromny, póki co średnio wykorzystany, potencjał.

Facebooktwittergoogle_plus