Episodes – wrażenia

wpis w: blog, obejrzane, Salon | 0

Wczoraj ruszył nowy serial na Showtime o nazwie Episodes.

Nazwa o tyle fajna, bo od razu wiemy o czym jest serial: o robieniu epizodów serialowych. Skomplikowane? Wcale nie.

Oglądaliście Przyjaciół? Lubiliście przystojnego Joyeya? To będziecie oglądali Episodes chociażby dla Matta LeBlanc, który w Epidodes gra… samego siebie.

O co chodzi?
Jest para scenarzystów, którzy podejmują się napisania scenariusza (przepisania już istniejącego + zrobienia paru poprawek) do serialu-hitu na rynek amerykański. Serial leciał już od 4 sezonów w UK, a  scenarzyści zgarniają masę nagród za swoją dotychczasową pracę. Serial wpada w oko amerykańskiej stacji. I pada propozycja stworzenia wersji amer.

Już w 2 odcinku okazuje się, że wizja pracy scenarzystów w USA znacznie różni się od rzeczywistości.
Stacja, dla której zgodzili się pracować wciska im (wymusza podstępem) w rolę poczciwego, błyskotliwego i starego dyrektora (erudyty!) elitarnej szkoły Matta LeBanc (wielki szacunek dla Matta za to, że ma odwagę grać samego siebie). A to nie koniec.

episodes.jpg

Episodes póki co jest ok. Takie skrzyżowanie „The Office” i „Entourage”, z motywem przewodnim: „Jak mocno można być wyrolowanym w USA”.