Glossybox – luty 2014 + moja opinia o pudełkach

wpis w: blog, Kosmetyki, Łazienka | 0

Dzisiaj kurier dostarczył ostatni z trzech prezentów, który dostałam na mikołajki – lutowe pudło Glossybox.

Otwieramy!

Od lewej:
psikacz do utrwalania włosów – jak znam życie postawię w łazience i może użyję 2 razy w miesiącu
tołpa do demakijażu – nie lubię mleczek do demakijażu, mam sprawdzony micel z biedry
eliksir do paznokci – powiem szczerze, że mam już trochę dość odżywki Eveline 8w1 i z chęcią przerzucę się na coś innego, dam odpocząć paznokciom
krem do twarzy na noc – na noc po moim olejku arganowym ciężko zaaplikować jakikolwiek krem, ale spróbuję
tusz z Avonu – tusz jak tusz, przyda się zawsze

Przez trzy miesiące otrzymywałam pudełko Glossybox. Analizując moją przygodę z tą subskrypcją mogę stwierdzić, że… sama nie wiem. Z jednej strony lubię mieć niespodziankę i dostawać coś ekstra raz w miesiącu, ale z drugiej patrzę na swoje odczucia i zużycie i w zdecydowanej większości to leży. Leży nieużywane. Trafiłam na produkty z drobinkami, których nie lubię albo na rzeczy, których nie używam każdego dnia i już miałam (coś do utrwalania fryzury każdy przecież ma). Chyba rozsądniej iść do sklepu i z zamkniętymi oczami wziąć parę produktów.

Mam ochotę jeszcze wypróbować drugie pudło (Shinybox?), ale czy się na to zdecyduję, to nie wiem.

Przyznaję, że mam swoje wypróbowane kosmetyki i ciężko mi zmienić nawyki i dodać coś nowego. Drażni mnie marnotrawstwo i to, że czegoś nie używam.

Dzisiaj kurier dostarczył ostatni z trzech prezentów, który dostałam na mikołajki – lutowe pudło Glossybox.

Otwieramy!

Od lewej:
psikacz do utrwalania włosów – jak znam życie postawię w łazience i może użyję 2 razy w miesiącu
tołpa do demakijażu – nie lubię mleczek do demakijażu, mam sprawdzony micel z biedry
eliksir do paznokci – powiem szczerze, że mam już trochę dość odżywki Eveline 8w1 i z chęcią przerzucę się na coś innego, dam odpocząć paznokciom
krem do twarzy na noc – na noc po moim olejku arganowym ciężko zaaplikować jakikolwiek krem, ale spróbuję
tusz z Avonu – tusz jak tusz, przyda się zawsze

Przez trzy miesiące otrzymywałam pudełko Glossybox. Analizując moją przygodę z tą subskrypcją mogę stwierdzić, że… sama nie wiem. Z jednej strony lubię mieć niespodziankę i dostawać coś ekstra raz w miesiącu, ale z drugiej patrzę na swoje odczucia i zużycie i w zdecydowanej większości to leży. Leży nieużywane. Trafiłam na produkty z drobinkami, których nie lubię albo na rzeczy, których nie używam każdego dnia i już miałam (coś do utrwalania fryzury każdy przecież ma). Chyba rozsądniej iść do sklepu i z zamkniętymi oczami wziąć parę produktów.

Mam ochotę jeszcze wypróbować drugie pudło (Shinybox?), ale czy się na to zdecyduję, to nie wiem.

Przyznaję, że mam swoje wypróbowane kosmetyki i ciężko mi zmienić nawyki i dodać coś nowego. Drażni mnie marnotrawstwo i to, że czegoś nie używam.