Hugo i jego wynalazek

wpis w: blog, obejrzane, Salon | 0

Byłam, widziałam i z przyjemnością się wypowiem.

Film nie jest przeznaczony dla dzieci (to nie jest śmieszna bajka o pierdzeniu, dzieciaki zasną), męczy oczy (ok. 2h w okularach 3D) i fabuła hmmm… może być zaskoczeniem dla odbiorcy, który nastawiał się na coś innego.

Ale może od początku.

Załóżmy, że o filmie nie wiemy nic. Nie widzieliśmy trailera, mamy tylko plakat. O taki:

7428212.3.jpg

Bohaterowie, jakiś klucz, pociąg – przypomina to pomieszanie przygód Harrego Pottera z jakąś tajemnicą związaną z kluczem w kształcie <3).  Do tego jesteśmy przeciętnymi zjadaczami chleba, nie pasjonujemy się kinematografią, a o braciach Lumiere pl.wikipedia.org/wiki/Bracia_Lumi%C3%A8re nie myśleliśmy dziś rano przy śniadaniu.

I tak nastawieni idziemy do kina.

Zaczyna się ciekawie – mamy Huga, sierotkę, który próbuje naprawić jedyną pamiątkę po ojcu: piszącą maszynę – automat w kształcie człowieka (bleh, przerażające).
I przez 3/4 filmu śledzimy przygody chłopca, ucieczkę przed przygłupim nadzorcą stacji kolejowej (spójrzcie, kto w tej roli www.filmweb.pl/person/Sacha+Baron+Cohen-61846), przyjaźń z dziewczynką i pracę małego (tak, nie dziwimy się – pracę na 8h).

I nagle film się zmienia. Staje się hołdem dla twórczości magika kina, zapomnianego Georgesa Meliesa. Ukłonom Martina Scorsese w kierunku ww. Meliesa nie ma końca. Mamy pokaz pierwszych filmów, historię życia reżysera, scenarzysty, aktora i magika w jednym.

Scorsese stworzył murowanego kandydata do Oscara. W „Hugo i jego wynalazek” mnóstwo jest odniesień i ukłonów (mrugnięć okiem) do początków kina. I mam wrażenie, że ludziom głupio się przyznać, że film ich tak naprawdę znudził i niemiło zaskoczył, że nie pasjonują się kinematografią i zerkali podczas emisji na zegarek.

Miała być baśń (dostajemy jedynie bajkowy świat Paryża, lata 30) o przygodach Hugona, miały być wynalazki (a jest naprawianie i naoliwianie sprzętów), miała być płytka rozrywka w środowy wieczór, a jest lekcja. Lekcja o kinematografii.

Jeżeli mało Wam szkoły, kochacie kino, interesujecie się nim i lubicie grzebać w historii – idźcie.
Jeżeli oczekujecie gagów, dowcipów i zabawy ze śmiejącymi się  dzieciakami – idźcie na co innego.