Jak nauczyłam dziecko zasypiać samodzielnie?

Rzecz się dzieje w żłobku. Odbieram syna, pani żłobianka wspomina dzień.

– A Państwo jak go nauczyli tego, że bierze misia i idzie spać, gdy już mu się bardzo chce?

– My?

– No my go nie uczyłyśmy.

 

Jak to zrobiłam?

 

Zastanówmy się.
Może tak, że w pewnym momencie zmieniliśmy Pawłowi łóżko (stosunkowo szybko tutaj wspomnienie) na młodzieżowe i potem nie chciało mi się już nosić w nosidle, zabawiać, usypiać i z lenistwa po prostu położyłam się z komórką obok (w łóżku dziecka) i przeglądałam internety (często też czytałam książki na głos lub po cichu, nie ruszałam się) itp.

Dziecko widzi matkę spokojną, bez żadnych „cii” „śpij”, zrelaksowaną, leży sobie kobieta i sam zamiast biegać (jak ma ochotę to biega, układa klocki, bawi się) po prostu w pewnym momencie przekonuje się do mojej propozycji spania w łóżku, wdrapuje po mnie, kładzie obok, przytula Felka i zasypia.

Mojej zasługi tu nie ma. Ale, że w żłobku idzie sam spać, to jest nowość. W domu też muszę przestać się kłaść (leń) w momencie, gdy widzę, że zaraz będzie drzemka dziecka i dać mu spać już zupełnie samodzielnie.

Ogólnie żłobkowo super (tfu, tfu), od dwóch dni nie płacze rano, tylko idzie do dzieci, cały dzień się bawi, panie chwalą. Żeby tylko nie zachorował i będzie super.

Facebooktwittergoogle_plus