Kawiarka

wpis w: blog, Kuchnia, Salon, Zakupy | 12

Kupiłam na allegro kawiarkę. Gdy przyszła, zrobiłam na szybko pierwszą w życiu kawę ze zmielonych ziaren i dopiero wtedy zaczęłam czytać o tym sposobie przygotowywania mojego porannego budzika.


OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Skąd pomysł, żeby kupić kawiarkę?

W lutym słuchałam Andrzeja Tucholskiego i jego pełnych pasji filmów o kawie.

[kad_youtube url=”https://www.youtube.com/watch?v=CosOT6Y7NI0″ ]

 

Gdzieś w komentarzach w internecie wyczytałam, że w Biedronce można obecnie dostać świetną kawę – Deltę. Podczas zakupów zerknęłam do kosza ze specjałami z półwyspu iberyjskiego. Okazało się, że ta kawa na mnie czekała.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

Kawa do tej pory

Rozpuszczalna, woda do wysokości ucha i dużo mleka.

Nie znam się na kawach, nigdy nie ogarnęłam tego tematu. Wybór w sklepie padał na najszybszy w przygotowaniu – rozpuszczalny Jacobs. Przez lata dorosłego życia oczywiście próbowałam różnych kaw (w restauracjach i u przyjaciół), owszem, smakowały. Smak włoskiej wspominam do dzisiaj. Tylko tam barista nie zalewał jak ja rozpuszczalnej, ale mielił w sporej aparaturze ziarna kawy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I jak to smakowało.

Luty 2015 to youtube i Andrzej z opowieściami o kawie.

Co mi szkodziło spróbować?

Nie chciałam zalewać mielonych ziaren wodą, kojarzyłam z włoskiego mieszkania Doroty małą, srebrną kawiarkę.

Na allegro, tak naprawdę, nie wiedzialam, czym się kierować. Kliknęłam kup teraz przy sprzęcie, który był najpopularniejszy – 25 zł.

 

Lektura po fakcie

Kawiarka przyszła, kawa zaparzona i wtedy dopiero zaczęłam czytać o kawiarkach. Trafiłam na stronę Świeżo palona kawa (link tutaj) i już wiem, że podczas pierwszego parzenia popełniłam szereg błędów.

 

Lista moich błędów:

1. Kupiłam zły sprzęt, chiński, nie jest to produkt oryginalny. Już za kilkadziesiat złotych więcej mogłam wybrać włoski model – aluminiowy lub stalowy. Chiński podobno oddaje posmak metaliczny do kawy.

2. Ziarna mieli się samodzielnie, nie kupuje się zmielonych – poziom zmielenia: nie za drobno, nie za grubo (wielkość jak cukier)

3. Kawiarkę zdejmuje się z ognia natychmiast, gdy usłyszy się charakterystyczne bulgotanie, bo kawa będzie gorzka.

4.  Kawy nie ubijać w sitku łyżką/palcem, wsypać z górką i delikatnie wyrównać (nie ubijać łyżką)

 

Plusy kawiarki

1. Po prostu lepsza kawa. Nawet z moimi błędami kawa wychodzi lepsza niż rozpuszczalna.

2. Kawiarki nie można myć detergentami – łiiii, mogę tylko opłukać ją wodą.

3. Kawa parzy się szybko – w kilka minut jest już na stole.

4. Pojemność 150ml to akurat mój kubek, wychodzi mocna kawa, dolewam mleka (lubię, muszę kupić spieniacz ).

5. Lepsza kawa niż taka zalewana (zmielone ziarna zalane wrzątkiem), zalewana nie dość, że na dnie ma ziarenka, to w smaku jest bardzo gorzka.

6. Kupię ziarna różnych kaw i może nareszcie po samodzielnym zmieleniu (mam TAKI młynek) poczuję różnicę między kawami.

 

 Jako że taka kawa mi smakuje, pewnie pójdę krok dalej, kupię młynek (edit. – kupiłam taki), dobre jakościowo kawy i zagłębię się w temat kawiarkowy. Macie jakieś doświadczenia z takim sposobem przyrządzania kawy?