Lektury w ciąży

Pierwszą czynnością, którą zrobiłam po potwierdzeniu ciąży i po badaniach było dojście do wniosku, że tak naprawdę mało wiem o rozwoju płodowym dziecka. O kobietach w ciąży, o ich pielęgnacji, aktywności, problemach wiedziałam jeszcze mniej. Z pomocą przyszli najbliżsi. Nagle zaczęli mnie obdarowywać książkami.

Stan na 5 miesiąc ciąży jest taki:

DSCF3174.JPG

Ułożę te książki chronologicznie, czyli w kolejności, w której je otrzymywałam.

1. Heidi Murkoff, Sharon Mazel – W oczekiwaniu na dziecko

Skąd ją mamy?
Michał pochwalił się radością swojej siostrze i wrócił do domu z „W oczekiwaniu na dziecko” Heidi Murkoff pod pachą.

DSCF3507.JPG

Na pierwszy rzut oka coś mało obrazków, ale szybko okazało się, że obrazki nie są dla mnie tak istotne jak treść. W tej książce znalazłam (póki co) odpowiedzi na moje wszystkie pytania. Tydzień po tygodniu czytam o postępach w rozwoju dziecka, dodatkowo podoba mi się obszerna część dla kobiet, które są w danym miesiącu ciąży.

DSCF3508.JPG

I jak?
Niezbędna cegła! Warto kupić. W 3 trymestrze kupię kolejną część, Pierwszy rok życia dziecka.

2. Kaz Cooke – Ciężarówką przez 9 miesięcy

Skąd ją mamy?
To urodzinowy prezent od mojej siostry.

DSCF3503.JPG

Odnoszę wrażenie, że ta pozycja skierowana jest do bardzo wyluzowanych przyszłych mamuś. Mnie denerwowała, może byłam w takim nastroju, ale na początku czułam, że obraża moją inteligencję (czytałam na głos akapity i Michał też robił dziwne miny), problemy bohaterki i jej rozterki, określenia dziecka sprawiały, że rzucałam tę książkę na bok i wracałam do „W oczekiwaniu na dziecko”.

Temat ciąży nie jest (póki co) dla mnie powodem do żartów i miałam też zastrzeżenia do sposobu ilustrowania treści i dziwnych określeń dziecka (astronauta?).

Jednak, gdy przetrawiłam już ilustracje, naiwność bohaterki i niektóre treści i przymknęłam na to oko (przyzwyczaiłam się do stylu autorki) książka stała się naprawdę fajna. Tak od 19 tygodnia da się ją czytać bez facepalma co chwilę.

DSCF3504.JPG

I jak?
Dla wyluzowanych mamusiek, które chcą się pośmiać. Dla mnie do docenienia po połowie, a początek może przy drugim dziecku będzie łatwiejszy do strawienia. I może nawet się roześmieję przy lekturze.

3. Paulina Holtz – Luśka na planecie dziecko

Skąd?
To prezent urodzinowy od siostry Michała

DSCF2685.JPG

Jest to krótka opowieść o trochę przygłupiej Luśce, która popełnia wszystkie możliwe błędy (np. nie chce mocno przytyć, a codziennie pochłania kubeł lodów, kieruje się przy wyborze wózka tym, żeby jej dziecko miało szeroko, nie zwracając uwagi na to, czy wózek zmieści się do windy, podczas porodu każe mężowi wracać do domu po bransoletkę, nie rozmawia po porodzie ze swoim facetem otwarcie, tylko stosuje jakieś podchody?). Historia Luśki jest pocięta, a pomiędzy wplątano wywiady a to z dietetykiem, a to z seksuologiem, parę reklam (np. sklepu dla mam). Książka na jedno popołudnie, czyta się naprawdę szybko.

DSCF3513.JPG

Ciekawostki, o których dowiedziałam się z urodzinowej książki:
– zamiast łapek niedrapek (czy jak to tam) lepiej zainwestować w pajacyki z wywijanymi rękawkami, łapki nie spadną i będą ciepłe,
– piwo Karmi stymuluje produkcję mleka, więc częsty widok to młode mamy z browarem w ręku
– ciekawą teorię ma pan seksuolog z książki, faceci boją się seksu z ciężarną, bo w Pl mamy kult Matki Boskiej, matki jako takiej, jeżeli ktoś obrażał w dzieciństwie mamę chłopca dochodziło do rękoczynów, mama do świętość, jest to tak głęboko zakorzenione, że późniejsza rezygnacja ze zbliżeń podczas ciąży prowadzi do tego, że trzeba całą relację seksualną odtwarzać od podstaw i nie zawsze się to udaje,
– mleko z piersi leje się jak ze zraszacza, w każdą stronę, a nie pojedynczym strumieniem,
– nie można zwariować na punkcie gadżetów i wyprawki, bo tak naprawdę nie wiadomo, co naszemu dziecku się spodoba, co mu podejdzie, lepiej słuchać rad kobiet, które niedawno rodziły (np. zamiast jakiś drogich grzechotek butelka z fasolą – petarda, Ala bawi się tym non stop), zabobony precz, bo zwariujesz, polegać na swojej intuicji, mamie zawsze coś podpowiada co zrobić, dać tacie jakieś stałe zajęcie np. kąpanie i niech to będzie jego czas z dzieckiem;

I jak?
Lektura fakultatywna, dla mam, które czytały już podstawy i chcą je sobie przypomnieć w innej formie (np. wywiadów).

4. Tracy Hogg – Język niemowląt

Skąd?
Od męża kupiona w Empiku w urodziny

DSCF2912.JPG

Tamtaramtam polecała Język niemowląt. Czytałam o kontrowersjach wokół tej książki i zupełnie ich nie rozumiem. Przeczytaliśmy ją wspólnie i autorka wcale nie pisze, żeby płaczące dziecko zostawiać w łóżeczku. Wręcz przeciwnie, stawia na kontakt rodzice-dziecko, ciągłą obserwację małego domownika i zastosowanie w oparciu o zachowanie dziecka Łatwego Planu. Nie nastawiałam się na posiadanie aniołka, wiadomo, że będą trudne chwile i Tracy Hogg opowiada o nich, o słuchaniu płaczu, o karmieniach, o rzeczywistości z dzieckiem.

DSCF3510.JPG

I jak?
Warto przeczytać. Wiadomo, że pewnie nie trafi nam się przypadek książkowy, ale dobrze nastawić się na różne opcje zachowania dziecka. Do tego od początku wprowadzamy plan, zapisujemy pory jedzenia, ustawiamy dziecko na tyle szybko, żeby dziecko nie ustawiło nas, wprowadzamy mądrze rzeczy stałe w świecie malucha (np. do snu maskotkę, a nie bujanie do snu <- przekonało mnie polecenie od autorki, spróbuj pobujać do snu 10kg worek ziemniaków, bo to Cię czeka).

5. Twoja ciąża tydzień po tygodniu

Skąd?
Od Sylwii, mojej kuzynki

DSCF3505.JPG

Pierwsze wrażenie po lekturze to powrót do podstawówki/liceum. Wiedza w tej książce jest pokazana tak jak lubię – w formie podręcznikowej. Jest i przejrzyście i jasno. Znakomity podręcznik. Ciekawi znajdą w nim treści dotyczące zapłodnienia (jak do tego doszło od strony biologicznej), chorób, najczęstszych dolegliwości i historię ciąży tydzień po tygodniu.

DSCF3506.JPG

I jak?
Dla lubiących wiedzę w pigułce – pozycja warta polecenia.

6. Monika Szwaja – Zapiski stanu poważnego
Skąd?
Z biblioteki.

243_FUJI2.jpg

Gdy już naczytamy się mądrych poradników i wskazówek dot. ciąży warto przerzucić się na lekką, kobiecą lekturę. Ma być miło i przyjemnie, dlatego na pierwszy rzut wybrałam Szwaję.

I jak?
Mało tej ciąży, dużo zaplecza telewizyjnego. Teraz czytam kolejną Szwaję – Zupę z ryby Fungu (od początku ciąży czytam raczej lekkie i wesołe pozycje) o in vitro. Zapowiada się ciekawie.

_________________________________________________________

Moja mama powiedziała mi któregoś dnia przez telefon:
– Dziecko, nieważne ile książek przeczytasz, Twoje dziecko i tak Was zaskoczy!

I zdaję sobie sprawę, że mama ma rację. Jednak to, czego w życiu najbardziej nie lubię to trwanie w niewiedzy. Gdy intensywnie myślałam o dziecku przeczytałam, żeby wiedzieć co mnie/nas mniej więcej czeka. Nie widzę przeciwwskazań, żeby pogłębiać wiedzę w zakresie ciąży, rozwoju mojego dziecka. Zwłaszcza, gdy mam na to czas.

I już postanowiłam sobie, że w trzecim trymestrze przerzucam się na książki o pielęgnacji niemowlęcia.