Les Miserables Nędznicy

wpis w: blog, obejrzane, Salon | 0

Jeżeli:
a) nie lubisz musicali, piosenek w filmach, dialogów śpiewanych,
b) drażnią Cię pory aktorów (zbliżenia na twarze),
c) nie do końca łapiesz historię Francji i w sumie temat Cię nie interesuje,
d) denerwują Cię banalne, powtarzalne dialogi (refreny) i nieścisłości fabularne,
e) nie wysiedzisz 3h w kinie,
to nie idź na Nędzników.

Jeżeli jednak:
a) lubisz filmy kostiumowe,
b) ciekawi Ciebie jak wyglądają dialogi w 95% (no jak nie w 99%!) wyśpiewywane m.in. przez Gladiatora czy Wolverina (żartuję Russell Crowe i Hugh Jackman),
c) chcesz zobaczyć jedną z najkorzystniejszych kobiecych metamorfoz (before  after) z bardzo bliska,
d) podobają Ci się musicale i bez trudu wysiedzisz 3h, to
możesz iść na Nędzników i nie pożałujesz.

Z tego miejsca pozdrawiam obecnych w kinie w środowy wieczór:
– Pana charczącego, bekającego i jakby mógł to jeszcze by pluł na sali,
– Panią, która przyniosła LATARKĘ do sprawdzania co kilka minut czasu na zegarku (pięknie przy tym wzdychającą „jeszcze długo?” „kończcie już”,
– wszystkich właścicieli dzwoniących komórek (zwłaszcza tych odbierających!),
– mojego męża, dzięki któremu oglądaliśmy film z normalną głośnością (puścili nam wersję ściszoną, wtf!?), poszedł, zgłosił, podgłośnili.