Łosoś Pascala

Przepis stąd. Bo łososia dawno u mnie nie było.

Do naczynia żaroodpornego wrzucamy pokrojoną cebulę (czerwoną).

P8072659+%28Kopiowanie%29.JPG

Kolejny składnik to pokrojona cukinia.

P8072661+%28Kopiowanie%29.JPG

Kolejny krok to pokrojone pomidory

P8072662+%28Kopiowanie%29.JPG

I płaty łososia.

P8072664+%28Kopiowanie%29.JPG

Między płatami rozmaryn, bazylia i tymianek.

P8072665+%28Kopiowanie%29.JPG

Na to cytryna

P8072666+%28Kopiowanie%29.JPG

I „resztki”, czyli pomidory + cebula + cukinia

P8072668+%28Kopiowanie%29.JPG

150ml białego wina + 200 ml 30% śmietany, przyprawiamy

P8072670+%28Kopiowanie%29.JPG
P8072671+%28Kopiowanie%29.JPG

Zapiekamy 30 minut 180 stopni C.

P8072674+%28Kopiowanie%29.JPG

I jemy.

P8072675+%28Kopiowanie%29.JPG

I jak?
Delikatnie.
Na moje to albo to moje grzanie w opiekaczu z góry było nie tak (tylko takie jest), albo chodziło o taką płynną konsystencję (której u Pascala na foto reklamującym to danie nie widzę). Warzywa niedopieczone (dłużej trzeba), łosoś jak zawsze ok, ale czegoś brakowało. Coś tu poszło nie tak.