Łosoś z kaparami

wpis w: blog, dania z rybą, Kuchnia, z łososiem | 1

Dzisiaj rano Michał przyniósł ze sklepu łososia i powiedział tylko, że kupił, bo zrobi na obiad pieczoną rybę. Takie marzenia to ja spełniam bez mrugnięcia okiem, przejęłam zakup i poszukałam kompromisu (dla mnie coś nowego, dla niego coś dobrego)

Miałam łososia i sporo chęci, żeby zrobić go inaczej (zapiec w maśle i pieprzu cytrynowym każdy potrafi, nuda). Poszukałam chwilę, przejrzałam zapasy i skorzystałam z przepisu z biedronkowej Książki kucharskiej, TOM III.

Potrzeba:
łososia, 50g masła, kaparów, octu winnego (lub białego wina), pieprzu, soli, oliwy i czegoś zielonego (w przepisie natka pietruszki, u mnie kolendra)

Robimy!
Z łososia odcięłam skórę.

Posoliłam, popieprzyłam.

Posmarowałam oliwą.

I za radą autorów wrzuciłam na oliwę (chwilę obsmażyłam, a potem przypomniałam sobie, że miałam zapiekać , zdjęłam rybę z ognia i włożyłam do naczynia żaroodpornego.

Na patelnię wlałam 1/4 szklanki octu winnego.

1/4 szklanki kaparów.

Do tego 50g masła.

W przepisie było wręcz zaznaczone, że kapary mają się usmażyć, a sos zgęstnieć. Ciekawe, tak nie jadłam.

Sosem polałam łososia.

I zapiekałam na oko w temp. 150 st. C, Czas – 20 minut?

Na talerzu.

Nie wiedziałam, z czym podać, dlatego wyjęłam zapasy i stąd na zdjęciu widzimy ziemniaki i surówkę.

I jak?
Kapary podkręcały smak łososia – to komentarz męża.
A mój? Ciekawe połączenie. Lubię kapary, lubię łososia. Szybko się robiło, tak naprawdę to samo się robiło. Smakowało.

Facebooktwittergoogle_plus