Nowe

wpis w: blog, Zakupy | 0

Ostatnio mało kupuję. Wynika to pewnie z tego, że w lutym miałam urodziny i więcej dostawałam niż tak naprawdę potrzebowałam. Teraz, pod koniec marca, ogarnęła mnie mania sprzątania, oddawania, pozbywania się rzeczy, których nie używam, których nigdy nie zużyję. W nowym regale jedną półkę przeznaczyłam na zapasy i stopniowo je oddaję (balsamy z drobinkami, mgiełki do ciała itp.).

Nie należę do osób, które kupują kompulsywnie, u mnie każdy zakup jest poprzedzony chwilą namysłu.

Przed Wami lutowe i marcowe nowe (3 na krzyż).

Nowa Jadowska
Musiałam ją mieć. Za mną już 3 książki o przygodach Dory Wilk. Czwarta musiała się znaleźć na mojej półce!

Szampon, bo Tam już mi wielokrotnie go polecała

Nawet nie mam zdjęcia. Po wpisie o przetłuszczających się włosach Tam napisała mi, żebym w końcu kupiła ten szampon  Kupiłam i zużyłam w tempie ekspresowym! Przyznaję – oczyszczał włosy przepięknie. Teraz robię przerwę na inny (Elizka ostatnio polecała jakiś szampon i chyba go mam ) i kupuję Garnier z białą glinką – szampon i odżywkę. Nie ma bata! Chcę zobaczyć jak to combo zadziała.

Wysuszacz
Kia popełniła ostatnio dwuzdaniowy wpis gawariszparuski.pinger.pl/m/21512426, gdzie http://auriga.pinger.pl/ polecała zamiast cudownych lakierów wysuszacz z Sally Hansen Insta Dri. Takie pingerowe porady zapamiętuję w mgnieniu oka. Zamiast na spacer wokół bloków poszliśmy do hipermarketu po wysuszacz dla mamuśki.

I jak?
No cudów nie ma. Miałam pomalowane paznokcie moim niebieskim Essie i przejechałam warstwą top coatu. Trochę tego samego dnia poodpryskało, ale przyczyny mogą być dwie: podejrzanie tani ten mój Essie lub niewłaściwa aplikacja (producent mówi, żeby nakładać tuż po pomalowaniu a nie wtedy, gdy przyjdzie na to ochota). Następnego dnia zmyłam cały lakier i porządnie pomalowałam paznokcie raz jeszcze – teraz się trzyma. Zobaczymy ile dni przetrwa.

Tarka
Choć marchew to nie kapusta, ja uwielbiam ją w formie poszatkowanej. Pod narzekaniami na tępe noże http://panterkowaa.pinger.pl/ poradziła zakupić tarkę.

I jak?
Łatwo się zaciąć (uważajcie!), ale efekt jest. Przed Wami marchew – jedna sztuka.

Do czosnku

U tego samego sprzedawcy kupiłam za grosze plastik do rozdrabniania czosnku, bo nie lubię go kroić.

Siostra Avoniara
Moja siostra zaskoczyła mnie prezentami. Wstąpiła w avonowe szeregi i postanowiła kupować na własne potrzeby. Przy okazji zasilając też siostrzane zapasy. Dostałam: ładnie pachnący, kryjący podkład,

kremik „bo starość nie radość”

i utrwalacz do makijażu.

Euforia, bo Euforia
Muszę być sprawiedliwa i przyznać, że największym zaskoczeniem tych dwóch miesięcy jest jednak prezent od mamy.

I to chyba tyle. Jak pisałam na początku – więcej dostałam niż kupiłam. A kupować zamierzam jeszcze mniej, chodzi mi o dojście do momentu, gdy nie uporządkuję tego, co mam.

Facebooktwittergoogle_plus