Pierożki brazylijskie z kurczakiem i z serem

Smażone pierogi z nadzieniem mięsno-serowym.

Pochodzenie przepisu

Kotlet.tv – „Coxinha de galinha – brazylijskie kotleciki z kurczaka”

 

Składniki

daję proporcje na 36 sztuk, tak jak ja robiłam, kurczaka trochę zostało, dlatego następnego dnia dorobiłam ciasta i wyszło mi 15 sztuk, co daje następujący obraz sytuacji: to od nas zależy, ile tego wyjdzie, od grubości ciasta, umiejętności lepienia pierogów i ilości nadzienia, które włożymy do jednej sztuki (wkładałam mało, ciasto było nierozwałkowane na pergamin, tylko grubawe)

  • piersi z kurczaka – dwie małe pojedyncze piersi (kg był za 13,99zł, ja zapłaciłam ok. 7zł, więc miałam 0,5kg)
  • cebula – pół sztuki
  • czosnek – 2 ząbki
  • masło – 100g
  • bulion wołowy – 2 kostki (jak ktoś ma bulion wołowy robiony samodzielnie, może go wykorzystać)
  • sól, pieprz – szczypta
  • woda – 4 szklanki
  • mąka – 2-3 szklanki
  • serek twarogowy – miałam opakowanie serka Islos z Turka (poniżej zdjęcie), ok. 200g
  • jajka – 2
  • bułka tarta – do obtaczania pierogów
  • olej – do smażenia, dość dużo, zobaczcie na moją patelnię na dole

 

Krok po kroku w mojej kuchni

 

Pół cebuli i 2 ząbki czosnku (dałam jeszcze taki malutki trzeci) pokroić w kostkę.

Do garnka włożyć:

  • piersi z kurczaka – dwie małe pojedyncze piersi 
  • cebula – pół sztuki
  • czosnek – 2 ząbki
  • masło – 100g
  • bulion wołowy – 2 kostki (jak ktoś ma bulion wołowy robiony samodzielnie, może go wykorzystać)
  • sól, pieprz – szczypta
  • woda – 4 szklanki.

Kurczaka trzymać w garnku aż mięso będzie ugotowane (zostawiłam na 20 minut i poszłam bawić się z dzieckiem).

Wyjąć piersi z bulionu.

Widok tego ostatniego macie po lewej. Teraz jest najciekawsze.

Do bulionu wsypać stopniowo 2-3 szklanki mąki i zagotować całość przez minutę. Ciągle mieszać. Uzyskamy takie zaparzone ciasto. Zostawiamy w garnku do ostygnięcia.

W czasie, gdy ciasto stygnie mięso i ser kroimy dość drobno (to będzie nadzienie pierożków).

2 jajka – białka oddzielić od żółtek.

Żółtka dodać do wystudzonego ciasta i zagnieść. Podsypałam mąki, bo ciasto było zbyt lepiące się.

Ciasto rozwałkowujemy i wycinamy z niego kółka (szklanką).

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Na ciasto wykładamy mięso i ser. Zawijamy jak pierogi (na pół i zlepiamy brzegi – nawet jak nie wyjdzie, gdzieś przebija ser czy mięso, zaraz panierka to zakamufluje, spokojnie).

Pierogi maczamy w białku i bułce tartej.

Smażymy na rumiano z wszystkich stron.

Efekt końcowy wygląda tak.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

A zachowanie domowników tak:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

I jak?

 

W skali: rewelacyjne, bardzo dobre, dobre, poprawne i nie, nie dla mnie – ten obiad był bardzo dobry/dobry. Dlaczego? Po pierwsze dostępność składników i ich krótka lista bardzo mi się podobały, po drugie nie było czasochłonne (a komentarzach czytałam, że 2-3h ślęczenia w kuchni, nie u mnie, godzina max), ciasto wdzięcznie się lepiło, smażyło się moment.

W smaku – coś pomiędzy [dewolajami] a kotletami pożarskiego. Następnego dnia zrobiłam wersję z wysmażonym wędzonym boczkiem i to była zdecydowanie lepsza (bardziej wyrazista). Tu zdaję sobie sprawę, że kręciłam nosem na za dużo oleju (można smażyć na małej ilości oleju, zmniejszałam jak mogłam) i kostki wołowe (zawsze można wziąć bulion z poprzedniego dnia, ale trzeba to zaplanować). Raz na jakiś czas można. Te pierogi zyskiwały na zimno, do piwa nadawały się znakomicie. Dzisiaj wiem, że zrobiłabym je na urodziny Pawła, żeby stały na stole.

Moi chłopacy się zajadali, zresztą widać zachowanie Pawła.

Facebooktwittergoogle_plus
  • Spróbuję Gocha wygląda to super

  • Monika Szumańska

    Spróbuję, bo uwielbiam pierogi, tylko jeśli chodzi o zagniatanie ciasta to jestem totalna noga :/

  • Monika Szumańska

    Zrobiłam. Wyszły przepyszne. Starczyły nam na dwa dni podjadania. Oczywiście zagniatanie ciasta mnie przerosło i spędziłam nad nim z godzinę i zaczęła opuszczać mnie cierpliwość. Postaram się powtórzyć przepis.

    • Cieszę się, że wyszły. Przy zlepianiu można zwilżać palce w zimnej wodzie, łatwiej się zalepia nadzienie w cieście.

  • Agata

    Zrobiłam i ja 😉 Gosia – z Twoich proporcji + trochę więcej mąki (pewnie ze 3/4 szklanki – bo mi się ciasto okropnie lepiło) wyszło mi… 90 pierogów i…zabrakło mi farszu 😀 Z reszty ciasta zrobiłam jeszcze całą miskę klusek (kopytek!!!) 😀 No, ale nastałam się – od 11 prawie do 16.00! 😉

    • O kurcze! Pewnie rozwałkowywałaś ciasto bardziej, bo moje widzisz na zdjęciu, trochę grubas 🙂 Patrz ile jedzenia z tego będzie łaaaaaaa!
      Co Ty robiłaś przez 5h 😀

      • Agata

        Nastawiłam kurczaka – 30 min. Stygnięcie ciasta, zagniatanie – 1 h. Lepienie pierogów – 90 sztuk = 1 h. Już 2,5 h. Usmażyłam w międzyczasie kilka sztuk dla Oli, później przerwa na położenie dziecka – jakieś 30 min. Smażenie 90 sztuk – ze 45 min. 15 min. konsumpcji 😉 4 h. Przerwa na kawę i z pozostałego ciasta lepienie i gotowanie kluch – 5 h 😀 No, ale można – jeszcze 4 dni urlopu. Później nie będzie czasu na takie cuda 😉
        Tak bardzo cienko nie było – myślę, że jakieś 3-4 mm miało ciasto.
        A pierogi się wczoraj … jakby … wchłonęły !!! Były pyszne i co chwilę każdy podgryzał. Mąż zabrał do pracy, podzieliłam się z mamą i …nie ma! A z tego ciasta wyszły bardzo smaczne „brazylijskie kopytka” 😉 Pierś można pokroić, dodać warzyć, podlać bulionem, zrobić sos – i już jest nowe danie! 😉
        Dzięki Gosia 😉
        Jutro pierś w szynce + groszek z pesto 😉

  • Pingback: Naje 2015 | Dom Gosi()