Relacja ze szkolenia o zdrowym żywieniu

wpis w: blog, Kuchnia, Śniadania | 0

W listopadzie 2012 uczestniczyłam w szkoleniu Marchewka: rewolucje. Minęły ponad dwa lata – wiedza tam przekazana nie straciła na aktualności.  Wiecie, że poszłam tam jako laik. Na co dzień nie gotuję zdrowo, nie przykładam wagi do składników, od wielkiego dzwonu sprawdzę skład produktu, jem mięso i białko w ilości zatrważającej, dodaję 2 łyżeczki białego cukru do każdego ciepłego napoju.

W trakcie warsztatów okazało się, że jestem osamotniona w takim podejściu, koło mnie siedzieli wegetarianie, rolnicy, dietetycy, osoby, które nie jedzą białka od 20 lat i tacy, którzy gotują zgodnie z kuchnią 5 przemian. Moja pierwsza myśl: „Co za wariaci! Wejdą do sklepu i wyjdą z niczym z takim myśleniem”.

Po pierwszym dniu warsztatów zaczęłam myśleć, kto tu jest wariatem. Ja, która popijam batonik słodką kawą i nie dbam o regularność posiłków, czy ludzie przykładający wagę do jedzenia. Kto w konsekwencji wyjdzie na swojej postawie korzystniej.

4fWSM6Wu

Warsztaty prowadziła miła blondynka, Pani Małgorzata Meller. Już na początku przyznała, że nie jest żadną wyrocznią, dietetykiem ani lekarzem (doświadczenia życiowe spowodowały, że zgłębiła wiedzę na temat zdrowego odżywiania w starym stylu). Że nasze babcie i prababcie gotowały smacznie, naturalnie i zdrowo, obserwowały naturę ich kuchnia była zsynchronizowana ze światem przyrody.

Współcześnie nie zwracamy uwagi na termikę produktów, na drogę, którą muszą przebyć do nas (np. banany, czy rodzynki kalifornijskie), ufamy bez zastanowienia reklamom (pij mleko będziesz wielki), jemy dużo i bez ograniczeń, nie słuchamy naszego organizmu, nie zastanawiamy się, kiedy dane organy mają największą aktywność. Osobiście potwierdzam – nie zwracałam na ww. rzeczy uwagi, wychodziłam z założenia, że jeżeli coś jest na półce, musi być przebadane, a jego ewentualna szkodliwość sprawdzona.

 

 

Nie mogę umieścić tutaj treści szkolenia, dlatego napiszę w punktach, co mnie najbardziej zaskoczyło.

 

1. Ilość zbóż w codziennym posiłku

 

– od 40-50% pełnowartościowego zboża

YMnPagIJ

50% posiłku mają stanowić do wyboru:
ryż naturalny (okrągły i podłużny), pszenicę (w tym orkisz i kamut, płaskurka, samopsza), jęczmień, owies, żyto, proso czyli kaszę jaglaną (dużo krzemu! podnosi odporność!), kukurydzę, grykę czyli kaszę gryczaną (dużo magnezu! ekstra!) oraz amarantus i quinoa

I najlepiej, gdy zboża są pełnoziarniste, takie z łuskami, jak najmniej przetworzone.

(pozostałe: sezonowe warzywa 30-40 %, strączki 10 %, owoce sezonowe 7-10%, inne około 10 % jak:
– oleje tłoczone na zimno,
– masło naturalne (najlepiej ekologiczne)
– glony jak kombu, wakame, nori, hijiki, arame, dulse,
– warzywa kiszone i produkty fermentowane,
– nasiona i orzechy słonecznika, dyni, sezamu, siemienia lnianego, orzechy włoskie i laskowe,
piniowe, etc, migdały, kasztany jadalne
– miso, ekologiczny sos sojowy (tamari, shoyu)
– mięso, lub wywary mięsne
– jaja z numerem O lub 1, lub nie kurze
– sól morska szara i przyprawy,
– grzyby świeże i suszone,
– herbaty ziołowe,
– kawa zbożowa)

Jecie tak? Ja nie. Szokująca jest niska pozycja mięsa i nabiału.

 

 

2. Zboża bez mleka na śniadanie

 

Pani Małgosia zrobiła nam owsiankę i jaglankę z dodatkami. Bez mleka, na wodzie.

Płatki owsiane nie z górskie – są zbyt przetworzone, z własnoręcznie zmielonego owsa. Do owsianki koniecznie trzeba dodać oleju (tu olej lniany, król wśród olejów). Dobrze, żeby kupować oleje z napisami nierafinowany i zimnotłoczony” – bardzo trudno dostać olej, który miałby te 2 napisy.

Do owsianki dodano jabłka.

 

 

 

Jaglanka z daktylami (ważne! żeby nie kupować siarkowanych bakalii, szukać na opakowaniu wzmianki o siarce, jak jest – nie kupować, siarkowanie powoduje: niestrawność, efekt przeczyszczający, osłabia pracę jelit, powoduje ogólne rozbicie organizmu, nie dawać tego dzieciom!).

I jak?
Przepyszne. Gdy dorwę składniki, spróbuję zrobić i jaglankę, i owsiankę.

 

 

3. Trudno dostępne składniki

Szczerze?

 

Trzeba się nachodzić, żeby dostać zdrowe zamienniki tj.: olej lniany, bakalie bez siarki, owies, pszenicę nieprzetworzoną, sól bez antyzbrylacza, niezmielone przyprawy, stewię, algi, mąkę żytnią itd.

Podano nam namiary na sklepy tobio.pl/, evergreen.pl/, namiary na ryneczki, gdzie wystawiają się rolnicy w 3mieście. Ale gdy nie ma się czasu, chęci ani kasy w portfelu żeby biegać i szukać tych produktów, niestety bardzo szybko zrezygnujemy z ogromnych planów pod hasłem: „Tak, będę się zdrowo odżywiać!”.

Zapytałam uczestniczkę szkolenia, co kupiłaby w Biedronce.
– Ryby?
Innych odpowiedzi nie było. I chyba w tym problem. Produkty dostępne w zwykłych sklepach są na wyciągnięcie ręku, we w miarę przystępnych cenach. A gdy zaczynamy zgłębiać wiedzę w temacie tego, co jest zdrowe a co niekoniecznie dowiadujemy się, że nagle potrzebujemy mnóstwa nowych produktów. Niekoniecznie tanich (+przesyłka w sklepach internetowych, często hurt nie detal). Potrzeba dużo siły woli i samozaparcia, żeby całkowicie zmienić nawyki zakupowe.

 

 

4. Brak konsekwencji i sprzeczne dane

 

Pewnie zostałabym zakrzyczana przez uczestników szkolenia, ale odnoszę wrażenie, że są mody na „jeden zdrowy składnik diety”.
Weźmy soję – kiedyś zajadali się nią wszyscy, a dzisiaj głośno mówi się o jej szkodliwości (tylko po fermentacji jest ok, np. tofu). Kolejna sprawa kiedyś zwróciliście mi uwagę, że ser pleśniowy jest koszmarnym składnikiem dań. A na warsztatach mówiono, że spośród wszystkich serów jak już musimy to najlepiej jeść długo dojrzewające i właśnie pleśniowe. Widzicie tu sprzeczność?
Zauważyłam, że ile ludzi, tyle opinii w sprawach zdrowego żywienia.
I dalej, kiedyś bardzo polecano teflon jako wyściółkę naczyń, dzisiaj głośno mówi się o szkodliwych oparach ulatniających się podczas smażenia (*ręka w górę ten, kto ma ceramiczne, żeliwne, szklane lub gliniane naczynia w domu*).

 

 

5. Biała mąka to zło

 

Dlaczego?
Bo jest przetworzona, odrzucono z ziarenka łupinkę (ta łupinka to tzw. otręby, czyli zdrowa część, która w procesie produkcji jest bezsensownie odrzucana) i z gołego ziarna zrobiono białą mąkę.
Lepiej dla zdrowia kupować produkty z mąki pełnoziarnistej, razowej (= 1 raz zmielone ziarenka).

 

 

6. Jaki chleb warto kupować?

 

na zakwasie :) ( :), bo do dzisiaj nie wiem, dlaczego, grupa była mocno zaawansowana i aż głupio mi było przerwać i zapytać dlaczego nie na drożdżach – może Wy wiecie?
ps. już wiem – drożdże używane do pieczenia chlebów zakwaszają organizm i są substancjami nadaktywnymi, ponadto często oprócz drożdży do takich chlebów są wrzucane dodatki)

– z mąki razowej można w sklepach dostać:
a) pszenny chleb – słodszy
b) żytni chleb – kwaśny – najzdrowszy chleb (na zakwasie, czyli na milionach bakterii kwasu mlekowego)

 

 

7. Wybieraj produkty sezonowe

 

Zamiast rodzynek kalifornijskich warto sięgnąć po nasze, rodzime suszone gruszki i jabłka (to też bakalie).

Mamy w Polsce 6 pór roku:
przedwiośnie (dobry czas na monodiety)
wiosnę (poczekać 2 tygodnie po pierwszych nowalijkach i wtedy kupować, pić herbatkę z pokrzywy)
lato (owoce, ale nie za dużo, owoce zakwaszają organizm, często dodajemy cukier, żeby danie było słodsze, warto lekko podgotować owoce lub upiec przed podaniem; latem parujemy dania)
babie lato (króciutkie, ziemne warzywa, pomarańczowo-brązowe warzywa, czereśnie, najlepsze pomidory wtedy)
jesień (zbieramy warzywa do spiżarni, kisimy, marynujemy, robimy dżemy, marmolady, przechowujemy ziemniaki na zimę)
zimę (zimą pieczemy, dusimy, grillujemy, zatrzymanie energii)

 

 

8. Co stosować zamiast cukru?

 

W domach stosujemy biały rafinowany cukier lub sztuczne słodziki (jak aspartam E951).

 

Warto przemyśleć zmianę tego niezdrowego cukru na:
– brązowy nierafinowany cukier np. trzcinowy, palmowy (uwaga na oszukańców! producenci brązują biały cukier melasą lub barwnikami i sprzedają jako brązowy!)
miód: gryczany, lipowy, spadziowy, etc.;
melasa z buraka cukrowego, z trzciny cukrowej, karobu;
słody zbożowe: ryżowe, jęczmienne, kukurydziane, etc.;
słody z owoców: agawy, daktyli, syrop klonowy;
lukrecja,
stewia (30 razy słodsza od cukru) – paczka 25 zł, stewia jest na zdjęciu poniżej, listki ma tak słodkie, że szok!)

 – ksylitol – brzozowy cukier, który chroni przed próchnicą (tylko u dzieci powyżej 3 roku życia!), był przepyszny, ale drogi 50zł/kg

 

 

9. Dlaczego po obiedzie chce się nam spać?

 

W teorii powinniśmy jeść obiad między 11-13 (wcześnie prawda?).
Wtedy aktywne jest serce. Po 13, czyli po obiedzie do 15.00 odpoczywa wątroba (wątroba lubi leżenie, więc po obiedzie poleca się leżenie przez 15 min.). Wtedy zaczyna pracę jelito cienkie.

3up8rHjx

(Źródło: opracowanie własne P. M. Meller, na podstawie A. Czelej „Pięć Przemian w kuchni wegetariańskiej”)
Nie poleca się jeść między 19-21, bo wtedy odpoczywa żołądek, a aktywne jest KRĄŻENIE/ OSIERDZIE (wtedy najlepszy czas na uniesienia miłosne).

Takie to wszystko mądre i logiczne, nie wiem dlaczego do tej pory na takie informacje nie trafiałam.

 

 

10. Czego się wystrzegać z różnych względów?

 

białego cukru (u góry wymieniłam zamienniki)
oczyszczonej soli z antyzbrylaczem (co zamiast soli? szara sól kamienna, sól morska nierafinowana, gomasio (sól z sezamem i siemieniem lnianym))
(na zdjęciu gomasio)

białej mąki (lepiej stosować pełnoziarnistą mąkę)
białego ryżu (zamiast kupować ryż brązowy długo lub okrągło ziarnisty, jaśminowy, basmati)
olejów rafinowanych, tłuszczów utwardzonych (w sklepie wybierać nierafinowane, tłoczone na zimno oleje jak: olej lniany, słonecznikowy, sezamowy, z pestek dyni, rzepakowy, etc., oliwa z oliwek z pierwszego tłoczenia)

mrożonek ze sklepów (lepiej używać produktów mrożonych w domowej zamrażalce)
polepszaczy smaku zawierających glutaminian sodu (najlepiej przyprawy nieporozcierane, samemu w moździerzu rozgniatać)

wód źródlanych w butelce (bo to woda mineralna, bzdura to picie litrami wody codziennie, nie trzeba)
jajka z numerem 2 i 3 (chyba wiadomo jak wygląda hodowla kur dla jajek z napisem 2 i 3)

słodkich i gazowanych napojów w kartonikach/butelkach (zalać sobie ziółka lub zrobić kompot z naturalnych owoców lub z owoców suszonych)

 

ryb hodowlanych jak np. łosoś norweski, ryb z Chin: panga, sola i tilapia (świeże ryby morskie lub rzeczne od sprawdzonego sprzedawcy)

Ja spróbuję pozamieniać moje domowe „złe” produkty, a Wy? Z czegoś już zrezygnowaliście?

 

 

 

11. Jak przemycić zboża (ma ich być 50% codziennie) do jadłospisu?

 

Propozycja prowadzącej: krupnik TUTAJ PRZEPIS.
Powiem Wam, że wróciłam do domu i zrobiłam go w identyczny sposób. I tak powstała moja pierwsza zupa bez mięsa i bez kostki rosołowej. A jak Guciowi smakowała!

 

Standard, czyli własny chleb na zakwasie. Jadłam na warsztatach i jest PRZEPYSZNY.

 

Coś jeszcze?
Mam w materiałach przepisy na: PASZTET Z PSZENICY, KOTLETY ZBOŻOWE a la mielone, KOTLECIKI ZIEMNIACZANO – JAGLANE pieczone w piekarniku, NALEŚNIKI Z PROSA, KREMY ZBOŻOWE, KOKTAILE ZBOŻOWE, POLENTA i KAWA ZBOŻOWA. Kto wie, może wytrwam w moim postanowieniu wprowadzenia większej ilości zbóż do jadłospisu/

_____________

Gdyby ktoś chciał poruszyć temat zdrowego żywienia na żywo, to do 12.12 można odwiedzić na ul. Heweliusz 29 wystawę Marchewka: Rewolucje i porozmawiać z p. Małgosią (szczegóły TUTAJ).

Co z tego wszystkiego chciałabym wcielić w życie?

 

– 50% zbóż w codziennym jadłospisie
– już nie biały ryż, postaram się poszukać zamienników

Facebooktwittergoogle_plus