Sadzanie dziecka

wpis w: blog, dziecko, opinie, Pokój Dziecięcy | 0

Wszędzie czytam, ze Mały powinien siedzieć. Mówiąc szczerze nie zamierzam go pchać w siedzenie, niech sobie powoli sam dorośnie do siadania. Zniechęca mnie to, że przechyla się na boki i już parę razy z moich kolan przewrócił się bokiem na kanapę. No ok.

U lekarki dzisiaj jedno z pytań: jak z siadaniem?
– Siadaniem czy sadzaniem? Bo to różnica.
– Sadzaniem – wyjaśniła.
Przedstawiłam swoje doświadczenia, że jak rąbnie parę razy głową o podłogę posadzony to może się źle skończyć, nie będę sadzać o poduszki itp., przechyla się na bok, nie siedzi stabilnie (sam bez podparcia).

Co usłyszałam od lekarki?
Żeby go popychać do siadania przez sadzanie, żeby go zostawić na kanapie i on sobie poradzi.

A to mi stoi w sprzeczności z tym, co pokazywała fizjoterapeutka, że Mały najpierw będzie podnosił się na brzuchu na zgiętych rękach, później na prostych, później glizda i obroty wokół własnej osi, przekręcanie się z brzucha na plecy i odwrotnie, na koniec raczkowanie i bach na tyłek – siedzi, ewentualnie pominięcie raczkowania na rzecz podciągania się i stania.

I tak porównałam to, co mówi lekarka i to, co pokazywała na własnym ciele fizjoterapeutka i szybko stwierdziłam, że mam rację. Paweł dorośnie do wszystkiego i sam zdecyduje jak się rozwijać. Ja niczego nie zamierzam przyspieszać.