Tarta porowa Marty

Moja koleżanka Marta wspominała ostatnio na swoim blogu o tarcie porowej.
Poprosiłam o dokładny przepis i po chwili robiłam już tartę w kuchni.

Wykorzystałam nowe małe naczynia z Ikei.

P7150608+%28Kopiowanie%29.JPG

Podstawa to por, który umyto i pokrojono. Wrzuciłam go do garnka na oliwę, dolałam wodę (tak, aby zakrywały pora) i dusiłam przez 15 minut na małym ogniu.

P7150604+%28Kopiowanie%29.JPG

Marta wspominała, żeby dodać dobrą wegetę, ale ja w domu takiej nie posiadam, dlatego popierzyłam, posoliłam i dosypałam czegoś, co dostałam od sprzedawcy przy zakupie kozieradki.

P7150618+%28Kopiowanie%29.JPG

Wyglądało to tak:

P7150619+%28Kopiowanie%29.JPG

W misce pomieszałam śmietanę 12%, ser (mozzarella) i pieprz.

P7150624+%28Kopiowanie%29.JPG

Robimy.
Naczynia wykładamy ciastem francuskim. Ciasto włożyłam na chwilę (3 minuty) do nagrzanego opiekacza.

P7150617+%28Kopiowanie%29.JPG

Potem por (odsączony z wody jeżeli nie wyparowało wszystko).

P7150632+%28Kopiowanie%29.JPG

A na koniec warstwa śmietanowa z serem.

P7150633+%28Kopiowanie%29.JPG

Zostawiłam tarty u mnie w opiekaczu w 180 stopniach na 20 minut.

P7150637+%28Kopiowanie%29.JPG
P7150642+%28Kopiowanie%29.JPG

I jak?
Dobre na kolację i podobno (wypróbuję jutro) po podgrzaniu jest jeszcze lepsze. Por jak por, nie ma szaleństwa zmysłów i galopu smaków. Dobra i porządna kolacja.

P7150644+%28Kopiowanie%29.JPG

 

Facebooktwittergoogle_plus