Test paletki magnetycznej

wpis w: blog, Kosmetyki, Łazienka, Zakupy | 1

Już dawno temu postanowiłam, że przeprowadzę wszystkie pojedyncze cienie do palety magnetycznej. Powyjmowane z opakowań cienie stały i kurzyły się w najlepsze…

Przeglądałam ostatnio allegro i stwierdziłam, że zaryzykuję i kupię pierwszą z brzegu paletę z wzorkiem, która mi wpadnie w oko.
Jak postanowiłam, tak zrobiłam.

Wczoraj przyszła pocztą moja pierwsza paleta magnetyczna.
Wygląda tak:

DSCF5663.JPG

Dzyndzle do zamykania i otwierania:

DSCF5665.JPG

Zaokrąglony róg:

DSCF5666.JPG

Otwieramy.

DSCF5662.JPG

I jak?
*Plusy:
– mieści się dużo cieni
– cienie nie będą się już kurzyć
– cienie które działają na magnes się trzymają i nie odrywają (a co się dzieje z tymi, które nie mają magnesu, możecie zobaczyć na filmiku)

Minusy:
– otwieranie zbyt proste, nie do końca paletka się zamyka (nie słyszę charakterystycznego „pyk” przy zamykaniu i mam wrażenie, że machnęłabym paletką, a ona by się otworzyła)
– wzór to naklejka, a nie wytłoczenie czy jakieś inne techniki
– walka z cieniami, klejem, przenosiny z pudełeczek do paletki to jednorazowy, ale kłopot.

No ale za cenę 20kilku złotych, nie mam co mieć ogromnych wymagań :)

Facebooktwittergoogle_plus
  • Ja moje cienie przeprowadziłam do paletek z Inglota. Są niewielkie i mają lusterko, co szczególnie sprawdza się podczas wyjazdów 🙂