Wieczorne zasypianie

Wczoraj o 22 z minutami zabolał mnie kręgosłup, humor nie dopisywał, cierpliwość powoli się kończyła. Mały się przebudził.
– Przejmuję go, spróbuję nowości – powiedziałam trochę groźnie.
– To ja idę spać.

Przytuliłam dziecko, uspokoiłam. Z determinacją odłożyłam do łóżeczka. Usiadłam obok, wyłączyłam światło. Próbowałam nie patrzeć Pawłowi w oczy, bo gdy tylko nasz wzrok się spotykał, Mały zaczynał się śmiać. Włączyłam w słuchawce Jacka Rozenka i siedziałam na krześle. Po 8 minutach zaświeciłam komórką – dziecko zasnęło. Dawno nie zdarzyło się, żeby zasnął sam, bez noszenia, śpiewania i lulania.

Cieszę się, że się udało.